Reklama:

Przeceny, wyprzedaże w sklepach

„Każdy inny, wszyscy równi”?

Ile z przesłania inicjatywy Rady Europy sprzed kilku lat pozostało w świadomości Polaków? Jak żyje się mniejszościom etnicznym oraz seksualnym w Polsce? Sytuacja wydaje się patowa.

Trudno jest jednoznacznie określić, kto jest Polakiem, a kto jedynie mieszkańcem środkowoeuropejskiego państwa ze stolicą niegdyś w Gnieźnie, Krakowie a teraz w Warszawie. Czy Żydzi, Romowie lub homoseksualiści są częścią naszej kultury? Czy utrudniają życie przeciętnego Polaka, sprawiają jakiekolwiek problemy? Czy takie rodziny, nawet dotknięte czasami patologią, nie mają prawa żyć w Polsce?

Podobne pytania stawiają sobie na co dzień mieszkańcy Limanowy (woj. małopolskie), gdzie konflikt pomiędzy społecznością polską oraz romską trwa od lat. W ubiegłą sobotę doszło nawet do eskalacji konfliktu. W bójce brała udział ponad 100-osobowa grupa Polaków i Romów. Policja interweniowała. Stronami sporu są mieszkańcy osiedla przy ulicy Witosa oraz jedna rodzina romska.

Mieszkańcy ponoć skarżyli się reporterowi RMF FM Maciejowi Grzybowi, że Romowie, jako przedstawiciele mniejszości narodowej w Polsce, są inaczej traktowani od zwykłych Polaków, są wręcz uprzywilejowani. Służby porządkowe podobno chronią tę rodzinę. Mieszkańcy Limanowy są rozgoryczeni bezsilnością władz i domagają się zmiany prawa. Po ostatnim incydencie starosta Limanowy oświadczył, iż miasto pokryje koszty przesiedlenia Romów do sfinansowanych przez władze lokalne kontenerów mieszkalnych, porównywanych do tych, w których dach nad głową znaleźli powodzianie. To radykalne rozwiązanie ma pomóc uniknąć dalszych konfliktów.

Dziennikarz RMF FM dotarł także do informacji, jakoby pół roku temu Polacy zostali zaatakowani przez Romów siekierami. Jak dalece ten konflikt ma podtekst narodowy, a ile w nim zwyczajnej kłótni międzysąsiedzkiej, trudno stwierdzić. Po tym zajściu sprawcy zostali aresztowani, całej rodzinie natomiast groziła eksmisja, która nie doszła jednak do skutku. Jednym z powodów niewykonania eksmisji był zarzut o dyskryminację na tle narodowościowym.

Próżno znaleźć w polskich strukturach władz państwowych czy lokalnych przedstawicieli obcych krajów. Wynikiem tego jest sytuacja, w której brakuje osób, które skutecznie zawalczyłyby o prawa mniejszości narodowych. W artykule Anny Szulc, opublikowanym w „Polityce” przytoczone zostają słowa Tadeusza Gabora, prezesa Stowarzyszenia Romów w byłym województwie nowosądeckim: Doczekaliśmy się własnego Dzikiego Zachodu. Tłuką nas nacjonaliści, poniżają urzędnicy, lekceważy policja.

Choć słowa te padły ponad 10 lat temu, dalej nie tracą na aktualności, w szczególności mając na uwadze najnowsze badania socjologiczne. W raporcie (z 2008 roku) Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na temat sytuacji mniejszości etnicznych w Polsce znajdujemy interesujący fragment dotyczący społeczności romskiej: Spośród zamieszkujących Polskę mniejszości narodowych i etnicznych najtrudniejsza jest sytuacja Romów. W grupie tej panuje około 90% bezrobocie, co pociąga za sobą ubóstwo, brak opieki lekarskiej oraz ogólnie złe warunki życia. Romowie są też grupą o najniższym poziomie wykształcenia. Prowadzone od kilku lat programy pomocowe w pewnym stopniu poprawiają sytuację, aczkolwiek na bardziej wymierne rezultaty tych programów (jak np. wzrost zatrudnienia) trzeba jeszcze poczekać. Warunki mieszkaniowe Romów – szczególnie tych zamieszkujących południowe strony Polski – są bardzo złe. Wiele domostw nie ma bieżącej wody i/lub kanalizacji. Niestety wciąż zdarzają się przypadki niedopuszczalnej dyskryminacji Romów przez władze oraz ostracyzmu społecznego.

Wynikom badań HFPC wtóruje aktualne sprawozdanie Europejskiej Komisji przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI), z którego wynika, że sytuacja mniejszości etnicznych w Polsce z roku na rok stopniowo poprawia się, brakuje jednak decyzji w sprawie uchwalenia przez parlament całościowej ustawy antydyskryminacyjnej. Punktem do przemyślenia jest także tolerowanie w społeczeństwie postaw rasistowskich. Wiele uwagi poświęcono mniejszości romskiej: Program na rzecz społeczności romskiej w Polsce jest ważnym krokiem w rozwiązywaniu problemów mieszkaniowych, zdrowotnych i problemów zatrudnienia. Stowarzyszenia Romów uczestniczą w jego rozwijaniu i wdrażaniu. Podjęto istotne działania w celu zwalczania dyskryminacji na tle etnicznym i narodowościowym w obszarze edukacji; obejmuje to rekrutację asystentów edukacyjnych dla niektórych zmarginalizowanych grup oraz eliminację specjalnych klas szkolnych dla Romów. […]Edukacyjne osiągnięcia wśród dzieci romskich pozostają na niskim poziomie. Znacznie częściej niż inni opuszczają oni szkoły. Warunki życia w wielu wspólnotach romskich są stale niezadowalające, a wdrożenie Programu na rzecz społeczności romskiej jest hamowane przez wielu burmistrzów.

Innym przykładem nie najlepiej układających się relacji międzyludzkich jest zorganizowana 17 lipca b.r. w Warszawie parada EuroPride, w której brali udział ludzie pozytywnie odbierający ruch LGBTQ (z ang. Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders, Queers). Manifestacja, która przeszła przez centrum stolicy, miała na celu ukazanie poparcia społecznego dla postulatów ruchu mniejszości seksualnych. Sprawą nie cierpiącą zwłoki jest uregulowanie prawne związków homoseksualnych, które, w zależności od projektu, ma różne założenia (najczęściej mówi się o wprowadzeniu tzw. związków partnerskich, nie wyklucza się również konkubinatu oraz małżeństw osób o tej samej płci).

Przeciwnicy ruchu LGBTQ, zrzeszający się w organizacjach narodowościowych takich jak np. Młodzież Wszechpolska, widzą w nim zagrożenie dla suwerenności państwa polskiego oraz tradycji. Kolorowe i czasami przesączone seksem manifestacje lesbijek i gejów urażają uczucia narodowców, którzy z tego powodu chętnie organizują kontrmanifestacje.

17 lipca Młodzież Wszechpolska wraz z Ruchem Suwerenności Narodu Polskiego zaprezentowały swoje poglądy podczas zorganizowanej przez siebie parady pt. „Marsz Grunwaldzki”. Pierwotnie jej motywem przewodnim było świętowanie 600-letniej rocznicy wygranej z Zakonem Krzyżackim w bitwie pod Grunwaldem. Nie obyło się jednak bez zamieszek. Służbom porządkowym, w sumie liczącym ponad 2 tys. funkcjonariuszy, udało się jednak zapobiec rozlewowi krwi. Rzecznik Komendy Stołecznej Policji przyznał, że nie doszło do bezpośredniej konfrontacji. Kordon policji umożliwił dalszy pochód parady EuroPride, mimo że w stronę gejów poleciały różne przedmioty.

Portal Newsweek.pl komentuje: Około południa na rogu ul. Świętokrzyskiej i Nowego Światu kilkanaście osób, głównie obcokrajowców, czekających z transparentem "Smash homophobia" ("Rozwalić homofobię"), zaczęło pozdrawiać uczestników "Marszu Grunwaldzkiego". Z pochodu poleciała w ich stronę odpalona raca, plastikowe butelki z wodą oraz jajka.

Trudno wykluczyć jednak prowokujące zachowanie osób popierających ruch antydyskryminacyjny. Według Jacka Tomczaka, który zdał relacje z tamtych wydarzeń na portalu Młodzieży Wszechpolskiej oraz Prawica.net, intencje niektórych homoseksualistów nie były pokojowe: Jakże wymowną sceną z tego festiwalu masek była sytuacja, w której jeden z obecnych na jadącej platformie homoseksualistów zaczął się uśmiechać, zaś drugi – jakby zapomniawszy, że wyszedł na scenę – pokazywał przeciwnikom środkowy palec.

Przewodnikiem ideowym Młodzieży Wszechpolskiej jest Roman Dmowski. Wygłoszona przez niego mowa w Poznaniu dnia 28 czerwca 1929 roku stała się statutem organizacji. Dmowski nakreśla w swoim referacie ówczesną sytuację geopolityczną w Europie. Koncentruje się przy tym na odrodzonym państwie polskim. Wspomina także o młodych Polakach: Dopiero nowe pokolenia, wyrastające we własnym już państwie, rozwijają w sobie to poczucie, dochodzą do zrozumienia, że każdy oświecony, świadomy Polak jest odpowiedzialny za swe państwo, za rządy tego państwa, za błędy rządzących i za ich zbrodnie.

Wydaje się, że wszechpolscy aktywiści wczuwają się w tamtą atmosferę i przenoszą ją na dzisiejszy grunt. Tożsamość narodu polskiego, będącą gwarantem suwerenności Rzeczpospolitej, kojarzą z białą rasą, językiem polskim, biało-czerwoną flagą oraz heteroseksualizmem. W trzecim tysiącleciu należy zaś walczyć o ten model narodu, ponieważ nieustannie podlegamy procesowi globalizacji i komercjalizacji.

Gdyby porównać obie sytuacje (z Limanowy i Warszawy), można by dojść do wniosku, iż jedna z przedstawionych stron ma rację, druga natomiast się myli, lub jedna jest agresorem, a druga ofiarą. Nic z tych rzeczy.

Pierwszą historię, pomimo prawdopodobnego wpływu stereotypów narodowościowych wobec Romów, nie uważam za świadomy przejaw dyskryminacji. Jest to raczej zaostrzona kłótnia sąsiedzka, w której narodowość jest jedynie kartą, którą obie strony chcą wykorzystać na swoją korzyść. Polacy przedstawiają się lub są przedstawiani jako ofiary przemocy ze strony Romów. Warto zauważyć, że właściwie tylko im udzielany jest głos w dyskusji. Mniejszość narodowa nie jest natomiast pytana o wersję wydarzeń. W takiej sytuacji niezmiernie trudno jest wypracować wspólne porozumienie oraz pogodzić obie strony konfliktu.

Przechodząc do drugiej sprawy, mamy do czynienia z walką typowo ideologiczną, w której różne koncepcje światopoglądowe zderzają się ze sobą. Walka o wpływy trwa i to jest właśnie silna strona państw demokratycznych. Źródłem ich egzystencji jest nieprzerwany spór (nie konflikt) pomiędzy różnymi pomysłami na kształt rzeczywistości. Podążając tym tropem myślowym, świat rozwija się na drodze dialektyki. Ma to moim zdaniem wiele wspólnego z darwinowską teorią doboru naturalnego, w której walkę o dominację lub wręcz przetrwanie wygrywa silniejszy. Należałoby jednak odpowiedzieć na pytanie: Jaki aspekt ma o tym rozsądzać? Siła fizyczna, uniwersalność poglądów, tradycja, prawo religijne czy jakiekolwiek prawo świeckie?

Nie dotarliśmy jeszcze do momentu w dziejach, kiedy cechy człowieka, takie jak kolor skóry, narodowość, język czy orientacja seksualna są traktowane jako naturalne i nie podlegające ocenie. Uważam jednak, że chęć pokonywania drogi do „równouprawnienia” jest zadaniem bardzo wymagającym i potrzebnym. Realizacja tej idei na pewno warta jest świeczki.

Komentarz: 

Brakuje informacji, czy Tadeusz Gabor wciąż piastuje funkcję prezesa Stowarzyszenia Romów w byłym województwie nowosądeckim.

Autor: 
Nathan

Twój komentarz:

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania


CAPTCHA
Sprawdzanie wiarygodności (jeśli obrazek nie jest wyświetlony poprawnie, spróbuj otworzyć stronę w innej przeglądarce, albo kliknij prawym przyciskiem myszy i odblokuj).
Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.
REKLAMA:

Opinie

Dlaczego News Telegraf ?

+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)

+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów

+ dziennik niezależny politycznie

+ weryfikacja informacji

+ monitorowanie błędów i stronniczości

+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)

Więcej >>

Radziszewska nierzetelnie traktowana

Flaga tęczowa

Wypowiedź Elżbiety Radziszewskiej ujawniająca orientację seksualną współuczestnika programu w TVN oraz wydarzenia, które owa wypowiedź za sobą pociągnęła, przysłoniły sam początek zamieszania wokół pani minister. Zamieszania obfitującego w medialne nieścisłości.

Kijem w gniazdo pszczół

Koran. Fot. [mcost]

Już dwie osoby poniosły śmierć w wyniku zamieszek, jakie wybuchły po ogłoszeniu przez pastora Terry'ego Jonesa spalenia Koranu. Kto jest winien ich śmierci? Jaką rolę w całej tej sprawie odgrywają media i jak ich działania mogą służyć eskalacji nienawiści?

Walka o pamięć z pamięcią

Zginął prezydent Polski, Lech Kaczyński.

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli" - to słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego sprzed ponad 80 lat. Jakże jednak są aktualne dla dzisiejszej sytuacji i jakże jest to przykre.

Reklama: