30. rocznica powstania NSZZ "Solidarność"
Data dodania: pon., 08/30/2010 - 19:17Skojarzone terminy:
XXIV zjazd "Solidarności" jest jednym z elementów obchodów 30. rocznicy Porozumień Sierpniowych i ustanowienia Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego. Nie obyło się bez burzliwych incydentów.
Na uroczystym zjeździe przemawiali m.in. prezydent Bronisław Komorowski, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, ambasador USA Lee Feinstein, premier Donald Tusk i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jednym z celów zjazdu jest wystosowanie listu do papieża Benedykta XVI o oficjalne ustanowienie bł. ks. Jerzego Popiełuszki patronem NSZZ "Solidarność".
Prezydent Bronisław Komorowski przypomniał, że "Solidarność" liczyła aż 10 milionów członków. Przytoczył również słowa Jana Pawła II z homilii wygłoszonej w 1987 roku w Gdańsku: - Solidarność - to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie; a więc nigdy: jeden przeciw drugiemu.
Zdaniem Bronisława Komorowskiego solidarna Polska jest możliwa tylko wtedy, gdy będziemy wprowadzać w życie słowa papieża Polaka. Prezydent zaznaczył również, że porozumienie między strajkującymi a władzą było doniosłym wydarzeniem: - Porozumienia Sierpniowe były mądrym zakończeniem etapu ryzykownej, ale niesłychanie ważnej walki (…) To wspomnienie porozumień jako metody rozwiązywania konfliktu, jako metody kończenia sporu i kończenia etapu walki jest w moim przekonaniu jednym z ważniejszych elementów fundamentów współczesnej Polski.
Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Lee Feinstein wystąpił ze specjalnym przesłaniem na tę uroczystość prezydenta USA Baracka Obamy. - Organizując ruch solidarnościowy naród polski przypomniał nam o potędze jednostki, która jest w stanie kształtować swoje przeznaczenie. W obliczu tyranii i uciemiężenia robotnicy wybrali wolność i demokrację, dzięki czemu zmienili własne państwo i bieg historii - napisał w swoim liście prezydent Obama.
Wiele emocji wśród zgromadzonych wzbudziło wystąpienie premiera RP Donalda Tuska. Gdy podchodził do mównicy, oklaski mieszały się z gwizdami. Tusk przyznał, że ma świadomość, że nie wszyscy chcą go tutaj serdecznie przywitać. Przyjęcie premiera było również związane z jego słowami. Donald Tusk pytał: - Czym różni się ta dzisiejsza Solidarność i ta dzisiejsza uroczystość od tego, co przeżywaliśmy wspólnie, mimo dramatycznej sytuacji zewnętrznej, gospodarczej? - niektórzy z obecnych odpowiedzieli gwizdami.
Premier przypomniał to, co powiedział przed nim Prezydent, że do "Solidarności" należało 10 milionów ludzi. - Co stało się z tymi 9 milionami, że one dzisiaj nie odnajdują się w "Solidarności"? - delegaci znów odpowiedzieli gwizdami. - Fenomen pierwszej Solidarności polegał na tym, że wszyscy u każdego i każdy u wszystkich szukał tego, co dobre w nim, a nie tego, co złe - powiedział Tusk
- Wtedy - mówił Tusk - niezależnie od tego, czy ktoś był bezpartyjny, czy w PZPR, głęboko wierzący, czy był ateistą, czy miał poglądy konserwatywne, czy był anarchistą z przekonania, czy był góralem, Kaszubą, czy pochodził ze Śląska, wszyscy bez wyjątku, którzy mieli w sobie to elementarne poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i to elementarne poczucie przyzwoitości, uczestniczyli w tym wielkim święcie stając się z godziny na godzinę lepszymi.
Premier wspomniał również słowa barda "Solidarności" Jacka Kaczmarskiego, cytując fragment "Modlitwy o wschodzie słońca": - "Zbaw mnie od nienawiści, ocal mnie od pogardy Panie". To była prośba o to, by z nami nie stało się coś złego, żeby nikt z nas nie wpadł w szpony pogardy i nienawiści. Nie żeby nas nienawidzono, nami nie pogardzano, tylko, żebyśmy nigdy nikim nie pogardzali i nikogo nie nienawidzili. Tego życzę wszystkim. - powiedział Donald Tusk.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński przywoływał swojego tragicznie zmarłego brata: - Wiem, że przemawiam tutaj niejako w zastępstwie mojego świętej pamięci brata - mówił Jarosław Kaczyński i podkreślał: - (Lech Kaczyński - red.) pozostał człowiekiem Solidarności, kiedy pełnił wysokie funkcje państwowe i kiedy był prezydentem.
- Solidarność mogła powstać dzięki rewolucji moralnej. Dzięki temu, że w tamtych dniach miliony Polaków odrzuciło opresję i zło. Odrzuciło oszustwo, manipulację. Wszyscy, którzy pamiętają tamte dni znakomicie pamiętać muszą, jak często posługiwano się wtedy tym pojęciem. Pojęciem manipulacja. Nie wolno ludźmi manipulować. Nie można ludzi oszukiwać. Trzeba ludziom mówić tak, jak jest. Nie wolno zmieniać znaczenia słów, bo często się z tym spotykamy, także na tej sali - nie wiadomo jednak, o jakie słowa, które padły na sali, chodziło byłemu premierowi.
Prezes PiS powiedział również, że dzięki jego bratu strajk był kontynuowany, bo zasłużeni ludzi, którzy przyjechali do gdańskiej stoczni, chcieli się układać z władzą. Najprawdopodobniej Jarosławowi Kaczyńskiemu chodziło o obecnego na sali Tadeusza Mazowieckiego i nieżyjącego prof. Bronisława Geremka i był to brzydki atak prezesa PiS na pierwszego niekomunistycznego premiera.
Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego i gwizdy delegatów na premiera Donalda Tuska zirytowały Henrykę Krzywonos-Strycharską, tramwajarkę, która w 1980 roku zatrzymała strajkujących stoczniowców, którzy chcieli zakończyć swój protest. - Słucham tak pana prezesa i - powiem szczerze - jestem zwykłą kobietą, więc jakbym miała was obrazić, to z góry przepraszam - krew mnie jaśnista zalewa. Bo przecież obraża tu nas wszystkich - powiedziała Krzywonos.
- Momencik, zaraz będziecie gwizdać, nie pozwolę siebie przekrzyczeć! - dodała, gdy część związkowców zaczęła buczeć i pogwizdywać na nią. Zwróciła uwagę prezesowi PiS, że powiedział nieprawdę, sugerując, że Tadeusz Mazowiecki działał wówczas jakoby wbrew duchowi "S". Zwróciła również uwagę na skandaliczne zachowanie zebranych, gdy przemawiał premier Donald Tusk: - Kiedy tutaj stanął Donald Tusk i powiedział, że on pracował wśród was. To wy wygwizdujecie człowieka, który wtedy pracował dla was, z wami. Jest waszym kolegą.
Na koniec Henryka Krzywonos zwróciła się do Jarosława Kaczyńskiego: - Panie prezesie, bardzo pana proszę, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie. Ja panu bardzo współczuję, ale proszę współczuć innym i dać im normalnie żyć. Mnie to obraża, że pan niszczy godność Lecha (Kaczyńskiego - red.), to pan ją niszczy, dołuje.
Podczas swojego spontanicznego wystąpienia, które było przerywane próbami odebrania jej głosu przez przewodniczącego "Solidarności" Janusza Śniadka, Henryka Krzywonos zwróciła również uwagę zgromadzonym: - Solidarność to słowo, które zobowiązuje. Nasze dzieci oglądają to wszystko. Co myśmy sobie wywalczyli po trzydziestu latach? Gwizdy, nieszanowanie ludzi, którzy tam byli i robili?
Na koniec wystąpił z przemówieniem przewodniczący "S" Janusz Śniadek. Jego wystąpienie miało charakter antyrządowy, rozpoczął je nawet od dość niezrozumiałego strofowania premiera: - Pragnę też wyjaśnić panie premierze, że w 1989 roku "Solidarność" liczyła 1,5 mln. Tak więc odwoływanie się do tych 10... No cóż. - Nie bardzo wiadomo jednak, czemu Śniadek przywołał te liczby. Donald Tusk odnosił się do roku 1980, kiedy w "Solidarności" było... 10 milionów członków.
- Filozofia "radź sobie sam", złudna idea "taniego państwa", język szyderstwa i kpiny obecny w debatach politycznych zbierają żniwo. Polacy nie dbają o państwo. Nie ufają żadnej władzy. Tanie państwo okazało się bardzo drogim państwem, które nie jest w stanie zapełnić bezpieczeństwa swoim obywatelom. Więcej, swoim elitom z prezydentem na czele - mówił przewodniczący "S". - Panie prezydencie, martwe dźwigi nie staną się polską statuą wolności. Zróbmy razem wszystko, żeby polską statuą wolności były dźwigi pracujące. Panie premierze, miał pan rację, gospodarka to portfele zwykłych ludzi. Proszę pamiętać o tym - dodał, nawiązując do wczorajszych słów Bronisława Komorowskiego o stoczniowych dźwigach jako polskiej statui wolności.
Przemówienia zakończyły okrzyki "Solidarność", "tu jest Polska". Wszyscy, poza obrażanymi przez związkowców Donaldem Tuskiem i Bronisławem Komorowskim oraz minister pracy Jolantą Fedak, wstali z miejsc. Wychodzących premiera i prezydenta pożegnały gwizdy.
Na uroczystym zjeździe zabrakło Lecha Wałęsy, który już wcześniej zapowiadał, że nie przyjdzie na rocznicowe obchody z powodu upolitycznienia związku. Kolejnym elementem obchodów będzie koncert z okazji 30. rocznicy powstania „Solidarności”.
Prezydent Bronisław Komorowski przypomniał, że "Solidarność" liczyła aż 10 milionów członków. Przytoczył również słowa Jana Pawła II z homilii wygłoszonej w 1987 roku w Gdańsku: - Solidarność - to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie; a więc nigdy: jeden przeciw drugiemu.
Zdaniem Bronisława Komorowskiego solidarna Polska jest możliwa tylko wtedy, gdy będziemy wprowadzać w życie słowa papieża Polaka. Prezydent zaznaczył również, że porozumienie między strajkującymi a władzą było doniosłym wydarzeniem: - Porozumienia Sierpniowe były mądrym zakończeniem etapu ryzykownej, ale niesłychanie ważnej walki (…) To wspomnienie porozumień jako metody rozwiązywania konfliktu, jako metody kończenia sporu i kończenia etapu walki jest w moim przekonaniu jednym z ważniejszych elementów fundamentów współczesnej Polski.
Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Lee Feinstein wystąpił ze specjalnym przesłaniem na tę uroczystość prezydenta USA Baracka Obamy. - Organizując ruch solidarnościowy naród polski przypomniał nam o potędze jednostki, która jest w stanie kształtować swoje przeznaczenie. W obliczu tyranii i uciemiężenia robotnicy wybrali wolność i demokrację, dzięki czemu zmienili własne państwo i bieg historii - napisał w swoim liście prezydent Obama.
Wiele emocji wśród zgromadzonych wzbudziło wystąpienie premiera RP Donalda Tuska. Gdy podchodził do mównicy, oklaski mieszały się z gwizdami. Tusk przyznał, że ma świadomość, że nie wszyscy chcą go tutaj serdecznie przywitać. Przyjęcie premiera było również związane z jego słowami. Donald Tusk pytał: - Czym różni się ta dzisiejsza Solidarność i ta dzisiejsza uroczystość od tego, co przeżywaliśmy wspólnie, mimo dramatycznej sytuacji zewnętrznej, gospodarczej? - niektórzy z obecnych odpowiedzieli gwizdami.
Premier przypomniał to, co powiedział przed nim Prezydent, że do "Solidarności" należało 10 milionów ludzi. - Co stało się z tymi 9 milionami, że one dzisiaj nie odnajdują się w "Solidarności"? - delegaci znów odpowiedzieli gwizdami. - Fenomen pierwszej Solidarności polegał na tym, że wszyscy u każdego i każdy u wszystkich szukał tego, co dobre w nim, a nie tego, co złe - powiedział Tusk
- Wtedy - mówił Tusk - niezależnie od tego, czy ktoś był bezpartyjny, czy w PZPR, głęboko wierzący, czy był ateistą, czy miał poglądy konserwatywne, czy był anarchistą z przekonania, czy był góralem, Kaszubą, czy pochodził ze Śląska, wszyscy bez wyjątku, którzy mieli w sobie to elementarne poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i to elementarne poczucie przyzwoitości, uczestniczyli w tym wielkim święcie stając się z godziny na godzinę lepszymi.
Premier wspomniał również słowa barda "Solidarności" Jacka Kaczmarskiego, cytując fragment "Modlitwy o wschodzie słońca": - "Zbaw mnie od nienawiści, ocal mnie od pogardy Panie". To była prośba o to, by z nami nie stało się coś złego, żeby nikt z nas nie wpadł w szpony pogardy i nienawiści. Nie żeby nas nienawidzono, nami nie pogardzano, tylko, żebyśmy nigdy nikim nie pogardzali i nikogo nie nienawidzili. Tego życzę wszystkim. - powiedział Donald Tusk.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński przywoływał swojego tragicznie zmarłego brata: - Wiem, że przemawiam tutaj niejako w zastępstwie mojego świętej pamięci brata - mówił Jarosław Kaczyński i podkreślał: - (Lech Kaczyński - red.) pozostał człowiekiem Solidarności, kiedy pełnił wysokie funkcje państwowe i kiedy był prezydentem.
- Solidarność mogła powstać dzięki rewolucji moralnej. Dzięki temu, że w tamtych dniach miliony Polaków odrzuciło opresję i zło. Odrzuciło oszustwo, manipulację. Wszyscy, którzy pamiętają tamte dni znakomicie pamiętać muszą, jak często posługiwano się wtedy tym pojęciem. Pojęciem manipulacja. Nie wolno ludźmi manipulować. Nie można ludzi oszukiwać. Trzeba ludziom mówić tak, jak jest. Nie wolno zmieniać znaczenia słów, bo często się z tym spotykamy, także na tej sali - nie wiadomo jednak, o jakie słowa, które padły na sali, chodziło byłemu premierowi.
Prezes PiS powiedział również, że dzięki jego bratu strajk był kontynuowany, bo zasłużeni ludzi, którzy przyjechali do gdańskiej stoczni, chcieli się układać z władzą. Najprawdopodobniej Jarosławowi Kaczyńskiemu chodziło o obecnego na sali Tadeusza Mazowieckiego i nieżyjącego prof. Bronisława Geremka i był to brzydki atak prezesa PiS na pierwszego niekomunistycznego premiera.
Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego i gwizdy delegatów na premiera Donalda Tuska zirytowały Henrykę Krzywonos-Strycharską, tramwajarkę, która w 1980 roku zatrzymała strajkujących stoczniowców, którzy chcieli zakończyć swój protest. - Słucham tak pana prezesa i - powiem szczerze - jestem zwykłą kobietą, więc jakbym miała was obrazić, to z góry przepraszam - krew mnie jaśnista zalewa. Bo przecież obraża tu nas wszystkich - powiedziała Krzywonos.
- Momencik, zaraz będziecie gwizdać, nie pozwolę siebie przekrzyczeć! - dodała, gdy część związkowców zaczęła buczeć i pogwizdywać na nią. Zwróciła uwagę prezesowi PiS, że powiedział nieprawdę, sugerując, że Tadeusz Mazowiecki działał wówczas jakoby wbrew duchowi "S". Zwróciła również uwagę na skandaliczne zachowanie zebranych, gdy przemawiał premier Donald Tusk: - Kiedy tutaj stanął Donald Tusk i powiedział, że on pracował wśród was. To wy wygwizdujecie człowieka, który wtedy pracował dla was, z wami. Jest waszym kolegą.
Na koniec Henryka Krzywonos zwróciła się do Jarosława Kaczyńskiego: - Panie prezesie, bardzo pana proszę, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie. Ja panu bardzo współczuję, ale proszę współczuć innym i dać im normalnie żyć. Mnie to obraża, że pan niszczy godność Lecha (Kaczyńskiego - red.), to pan ją niszczy, dołuje.
Podczas swojego spontanicznego wystąpienia, które było przerywane próbami odebrania jej głosu przez przewodniczącego "Solidarności" Janusza Śniadka, Henryka Krzywonos zwróciła również uwagę zgromadzonym: - Solidarność to słowo, które zobowiązuje. Nasze dzieci oglądają to wszystko. Co myśmy sobie wywalczyli po trzydziestu latach? Gwizdy, nieszanowanie ludzi, którzy tam byli i robili?
Na koniec wystąpił z przemówieniem przewodniczący "S" Janusz Śniadek. Jego wystąpienie miało charakter antyrządowy, rozpoczął je nawet od dość niezrozumiałego strofowania premiera: - Pragnę też wyjaśnić panie premierze, że w 1989 roku "Solidarność" liczyła 1,5 mln. Tak więc odwoływanie się do tych 10... No cóż. - Nie bardzo wiadomo jednak, czemu Śniadek przywołał te liczby. Donald Tusk odnosił się do roku 1980, kiedy w "Solidarności" było... 10 milionów członków.
- Filozofia "radź sobie sam", złudna idea "taniego państwa", język szyderstwa i kpiny obecny w debatach politycznych zbierają żniwo. Polacy nie dbają o państwo. Nie ufają żadnej władzy. Tanie państwo okazało się bardzo drogim państwem, które nie jest w stanie zapełnić bezpieczeństwa swoim obywatelom. Więcej, swoim elitom z prezydentem na czele - mówił przewodniczący "S". - Panie prezydencie, martwe dźwigi nie staną się polską statuą wolności. Zróbmy razem wszystko, żeby polską statuą wolności były dźwigi pracujące. Panie premierze, miał pan rację, gospodarka to portfele zwykłych ludzi. Proszę pamiętać o tym - dodał, nawiązując do wczorajszych słów Bronisława Komorowskiego o stoczniowych dźwigach jako polskiej statui wolności.
Przemówienia zakończyły okrzyki "Solidarność", "tu jest Polska". Wszyscy, poza obrażanymi przez związkowców Donaldem Tuskiem i Bronisławem Komorowskim oraz minister pracy Jolantą Fedak, wstali z miejsc. Wychodzących premiera i prezydenta pożegnały gwizdy.
Na uroczystym zjeździe zabrakło Lecha Wałęsy, który już wcześniej zapowiadał, że nie przyjdzie na rocznicowe obchody z powodu upolitycznienia związku. Kolejnym elementem obchodów będzie koncert z okazji 30. rocznicy powstania „Solidarności”.
Odnośniki:
Wirtualna Polska: Legenda Solidarności do J. Kaczyńskiego: to pan niszczy godność Lecha!
Gazeta Wyborcza: Burzliwy zjazd "Solidarności". Wygwizdano Tuska, ostry atak na Kaczyńskiego
TVN24: Kaczyński o "oszustwie", Krzywonos: Pan nas obraża
Rzeczpospolita: Zjazd Solidarności: Kaczyński witany owacjami, Tusk gwizdami, Krzywonos wchodzi na scenę
Reklama:
Wypróbuj e-tygodniki - 2 PLN taniej, nie zajmują miejsca, nie niszczą się !
Twój komentarz:
REKLAMA:
Wiadomości
Dlaczego News Telegraf ?
+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)
+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów
+ dziennik niezależny politycznie
+ weryfikacja informacji
+ monitorowanie błędów i stronniczości
+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)
News Telegraf zawiesza działalność
Data dodania: śr., 10/13/2010 - 07:50Fontanna niezgody
Data dodania: pon., 10/11/2010 - 21:58Zmiana w zasadach finansowania inwestycji ekologicznych
Data dodania: pon., 10/11/2010 - 08:34Reklama:


');