Reklama:

Przeceny, wyprzedaże w sklepach

Acid Drinkers - Fishdick Zwei

Acid Drinkers wydali kolejną płytę z coverami. Muzycy sięgają zarówno po klasyków rocka i metalu, jak po Franka Sinatrę czy Joe Dassina. Duża ilość coverów popowych sprawia, że płyta może być dobrą zabawą nawet dla tych, którzy nie słuchają metalu.

Swoją recenzję podzielę na dwie części. Najpierw zajmę się coverami utworów które w swych pierwotnych wersjach z rockiem mają niewiele, albo wręcz nie mają nic wspólnego.

Płytę rozpoczyna rozsławiony przez Johnny'ego Casha utwór country "Ring of Fire". Wykonywany kilkukrotnie na żywo doczekał się wreszcie studyjnej wersji. W wersji Acid Drinkers nabiera rockowej, wręcz punkowej mocy. Nadaje się na kawałek otwierający płytę. Drugim utworem na płycie jest cover Raya Charlesa, utwór który doczekał się bardzo wielu interpretacji, czyli "Hit the Road Jack".  Mimo ciężkich gitarowych riffów utwór nie różni się znacznie od znanych wersji. Po prostu kolejny cover znanego evergreenu.

Kolejny cover utworu z pogranicza rocka i popu doczekał się nawet teledysku promującego. I nic dziwnego, bo jest to jeden z najbardziej chwytliwych numerów na płycie. Mowa o "Love Shack" z repertuaru The B52's. Acid Drinkers zaprosili do współpracy znaną między innymi z BiFF oraz Los Trabantos Anię Brachaczek która doskonale poradziła sobie z partią wokalną tego utworu. Duży luz i wpadający w ucho riff. Do tego utworu będę na pewno często powracał!

Pomysł na kolejny utwór zrodził się, jak opowiadał w wywiadzie sam lider  "sam z siebie". Titus (basista i wokalista zespołu) mówił, że tak wiele razy nucił sobie pod nosem ten przebój, że w końcu postanowił umieścić go na płycie. Mowa o "New York, New York" Franka Sinatry. Bywalcy koncertów wiedzą, że motyw z tej piosenki pojawiał się często jako przerywnik w trakcie koncertów. Tym razem dostajemy pełną wersję. To kolejny dowód, że praktycznie każdy kawałek można przerobić na mocno brzmiący rock.

"Lookin' for some hot stuff baby this evenin' , I need some hot stuff baby tonight!" - prawie każdy kojarzy te słowa, pochodzące z największego przeboju, "królowej disco", czyli Donny Summer. Wersja Acid Drinkers, łączy luźny imprezowy charakter oryginału z rockowym pazurem. Kolejny dobry pomysł i dobre wykonanie. Dobra zabawa podczas słuchania gwarantowana.

Najdziwniejszym coverem jest "Et si tu n'existais pas". Naprawdę niewiele różni się od oryginału, tylko momentami pojawiają się partie gitary, większość piosenki jest utrzymana w balladowym klimacie oryginału. No i kto słyszał o Acid Drinkers po francusku?! Tym niemniej utwór broni się jako spokojniejszy przerywnik na płycie.

Przyszedł czas na drugą część recenzji, w której zajmę się coverami klasyków rocka i metalu.

Led Zeppelin to zespół przez wielu, łącznie z niżej podpisanym, uważany za jeden z największych zespołów w historii rocka. Acid Drinkers zdecydowało się wziąć na warsztat "Bring it on Home" z płyty "Led Zeppelin II", czyli jest to właściwie cover coveru, ponieważ Led Zeppelin pożyczyło ten utwór od Willie Dixona. Zespół wielokrotnie wykonywał na scenie covery Led Zeppelin, w wersjach na ogół bliskim oryginałom, ale rzecz jasna z odpowiednio większym ciężarem. Ten utwór nie przynosi zmiany stylistycznej.

Acid Drinkers nie przepuścili też The Rolling Stones, Thin Lizzy czy KISS. Na płycie znalazły się więc "2000 Man" tych pierwszych oraz "Make No Mistake" ich gitarzysty Keitha Richardsa, "Bad Reputation" Thin Lizzy oraz fragment "Detroit Rock City" KISS. Zdecydowałem się pisać o nich razem ponieważ są utrzymane w podobnym klimacie. Czuje się szacunek zespołu do rockowej klasyki, brzmienie, choć zdecydowanie ostrzejsze, przypomina o latach 60' czy 70'. Mam wrażenie, że te covery są po prostu hołdem dla tych, których muzycy uważają za swoistych mistrzów. I jako takie, idealnie spełniają swoją rolę.

W jednym z wywiadów z perkusistą Acid Drinkers czytałem, że jest on wielkim fanem Red Hot Chilli Peppers. Może to właśnie on natchnął resztę do tego aby zabrać się za "Blood Sugar Sex Magic" tegoż zespołu. Ponieważ nie jestem miłośnikiem funkowego zespołu, tak też cover nie przypadł mi do gustu.

Taki manewr mogli wykonać jedynie znani z poczucia humoru Acid Drinkers! Każdy kto posłucha dwóch coverów legend metalu z tej płyty zrozumie o co mi chodzi. "Seasons in the Abyss" Slayera zostało przerobione na radosny bluegrass, za co niektórzy fani legendy thrashu mogą mieć do Acid Drinkers wieczysty żal. Jak dla mnie to świetny zabieg. Pop wyostrzamy, a metal łagodzimy. To między innymi dlatego covery Acid Drinkers są niepowtarzalne i rozpoznawalne! Podobnie "niełaskawie" zespół obszedł się ze sztandarową balladą Metalliki, czyli "Nothing Else Matters". W ujęciu Acidów utwór nabrał charakteru klezmerskiego. Użycie akordeonu w zwrotce było śmiałym posunięciem. W refrenie zaś powraca znów metalowy ciężar. Ci którzy lubią eksperymenty powinni być zachwyceni, ortodoksyjni fani, którzy stawiają przede wszystkim na ciężar mogą być trochę zdziwieni. Mi osobiście, obie piosenki przypadły do gustu.

Acid Drinkers sięgnęli też do fragmentów dwóch piosenek instrumentalnych. "Losfer Words" Iron Maiden oraz "Fluff" Black Sabbath.

Płyta sprawdza się jako muzyczny eksperyment czy też żart. Słuchając miałem naprawdę sporo zabawy i radości. Acid Drinkers mieli zawsze talent do ciekawych i wpadających w ucho coverów. Ten zbiór 16 utworów nie jest na pewno szczególnie odkrywczy, ale spełnia swoją rolę - dostarcza rozrywki. W skali szkolnej 4+.
W TYM miejscu możecie obejrzeć teledysk promujący płytę.

Autor: 
Tytus

Twój komentarz:

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania


CAPTCHA
Sprawdzanie wiarygodności (jeśli obrazek nie jest wyświetlony poprawnie, spróbuj otworzyć stronę w innej przeglądarce, albo kliknij prawym przyciskiem myszy i odblokuj).
Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.
REKLAMA:

Kultura

Dlaczego News Telegraf ?

+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)

+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów

+ dziennik niezależny politycznie

+ weryfikacja informacji

+ monitorowanie błędów i stronniczości

+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)

Więcej >>

Nobel dla Mario Vargasa Llosy

Mario Vargas Llosa. Fot. [dadevoti]

Peruwiański pisarz Mario Vargas Llosa został dzisiaj uhonorowany przez Szwedzką Akademię. Pisarz od dawna był stawiany w gronie faworytów do nagrody, jednak wyróżnienie było dla niego zaskoczeniem.

Tricky - Mixed Race

Tricky - Mixed Race

Ojciec trip - hopu przemówił, po raz dziewiąty. Bo, kto bardziej zasługuje na to miano, jeśli nie on. To właśnie Adrian Thaws, obok takich grup jak Massive Attack (której był członkiem) i Portishead, jest jednym z najbardziej zasłużonych przedstawicieli gatunku.

Hurts - Happines

Hurts - Happines

Grupa Hurts, czyli cudowne dzieci angielskich mediów, narobiła szumu w całej Europie. Ich twórczość odbiła się również echem na polskiej liście najlepiej sprzedających się płyt zagranicznych.

Reklama: