Co ma zrobić Kościół?
Data dodania: sob., 08/07/2010 - 18:59Skojarzone terminy:
Stanowisko Kościoła wobec sprawy krzyża przed Pałacem Prezydenckim, który kilka dni temu został „splugawiony”, „zmanipulowany”, „bluźnierczo sprofanowany” i „podporządkowany interesom polityków”, okazuje się kwestią sporną nawet wśród publicystów katolickich.
Niektórzy spośród duchownych oraz innych katolickich komentatorów życzą sobie głośnego i mocnego wyrażenia sprzeciwu biskupów wobec profanowania symbolu chrześcijaństwa. Inni twierdzą z kolei, że udział Kościoła w całym zamieszaniu jest nadmierny i że z pewnością powinien być wyraźnie ograniczony. Angażowanie się w sprawę krzyża byłoby bowiem angażowaniem się w politykę. Są też tacy, którzy chcą słyszeć głos Kościoła, ale w zupełnie innym charakterze niż obecnie.
Pierwsze stanowisko zajmuje Szymon Hołownia. Dyrektor stacji Religia.tv i felietonista „Newsweeka” w swoim tekście „Pod krzyżem wywołaliście demona”, który jest przede wszystkim głośnym ubolewaniem nad „profanacją krzyża w najczystszej postaci”, pisze: „(…) zastanawiam się, czy Kościół instytucjonalny nie powinien przemówić jednak mocniej? (…) Rozumiem, że niektórym biskupom byłoby pewnie ciężko stanąć w tym sporze nie pod rękę ze swoją ulubioną partią, ale tu nie chodzi o to, by stanąć po stronie przeciwnej, a ponad tym. Pokazać ludziom, jak takie sprawy załatwiają nie platformersi czy pisowcy, ale chrześcijanie. Tylko - jak to zrobić?” – pyta na koniec Hołownia.
Zdanie odmienne ma jednak kilku innych katolickich publicystów. Ks. Jacek Prusak, piszący dla „Tygodnika Powszechnego, stwierdza, że nie rozumie „pretensji tych osób, które domagają się, aby w sprawie krzyża spod Pałacu jednoznaczne stanowisko zabrał Kościół”.
Dlaczego? „Po pierwsze, wszyscy świadomi katolicy, obojętnie po której stronie sceny politycznej, zgodzą się, że krzyża nie można profanować. Po drugie, konflikt wokół krzyża nie ma charakteru doktrynalnego, i tak jak w społeczeństwie, tak również i w Episkopacie istnieje różnica zdań, co do tego, jak upamiętnić katastrofę smoleńską. Po trzecie, ponieważ konflikt ten ma charakter polityczny, jednoznaczne stanowisko Kościoła wskazującego konkretne procedury postępowania bądź rzucającego anatemy byłoby wyrazem opowiedzenia się za taką bądź inną partią polityczną”.
Podobną opinię, choć nieco inne argumenty, przedstawia redaktor portalu Fronda.pl Tomasz Terlikowski (który notabene spór wokół krzyża postrzega przede wszystkim jako wygraną przez PO bitwę z PiS-em). Jego zdaniem Kościół hierarchiczny „przegrał” przez dotychczasowe angażowanie się w kwestię krzyża przed pałacem. Kościół „zupełnie niepotrzebnie dał się wmanewrować w rzekome (bo jeśli uważnie wczytać się w oświadczenia kurii czy jej przedstawicieli, to się tego w nich nie znajdzie) wspieranie »przeniesienia krzyża«. Jeśli prezydentowi-elektowi i jego partii rzeczywiście przeszkadzał krzyż, to powinni go oni przenieść sami, na własną odpowiedzialność, a nie wciągać w to kurię, wystawiając na szwank nie tylko jej autorytet, ale i narażając na zniewagi osoby duchowne”.
Ciekawą propozycję przedstawia za to Andrzej Macura, redaktor naczelny portalu Wiara.pl. „Na profanację odpowiedzią powinno być nabożeństwo ekspiacyjne [wynagradzające za najcięższe grzechy, takie jak m.in. właśnie profanacja]. Poza przeproszeniem Boga byłby to czytelny znak dla wszystkich, że Kościół nie zgadza się na instrumentalizację świętości. Nigdy i przez nikogo. A potem trzeba dołożyć starań, by krzyż naprawdę był obecny w naszej przestrzeni publicznej. Nie tylko fizycznie, ale duchowo (…)”.
Najbardziej intrygujący, bo sformułowany na zasadzie rzucanych niejako w próżnię retorycznych pytań i pełen niewyrażonych wprost gorzkich uwag wobec wszystkich stron zamieszanych w konflikt wokół krzyża, jest komentarz Pawła Milcarka, byłego redaktora naczelnego katolickiego kwartalnika „Christianitas”.
„Że księża boją się przede wszystkim, »aby krzyż nie był znakiem podziału« – podczas gdy zawsze był znakiem bolesnym, niekomfortowym, pełnym wyrzutu i wywołującym odrzucenie. Jak to się dzieje? (…) Że ludzie Kościoła przemawiają do swoich wiernych nie w miejscu wydarzeń, oko w oko, jak do swoich wiernych, lecz z ekranów tv, cierpkimi uwagami pod adresem ludzi, którymi nie umieli pokierować i dla których mają tylko wyrzuty, że się muszą za nich wstydzić w swoich salonowych koleżeństwach. Jak to się dzieje?” – pyta uporczywie Milcarek, dając niejako do zrozumienia, że problemem jest nie samo zaangażowanie Kościoła w sprawę krzyża, ale przede wszystkim charakter, sposób tego zaangażowania.
Pierwsze stanowisko zajmuje Szymon Hołownia. Dyrektor stacji Religia.tv i felietonista „Newsweeka” w swoim tekście „Pod krzyżem wywołaliście demona”, który jest przede wszystkim głośnym ubolewaniem nad „profanacją krzyża w najczystszej postaci”, pisze: „(…) zastanawiam się, czy Kościół instytucjonalny nie powinien przemówić jednak mocniej? (…) Rozumiem, że niektórym biskupom byłoby pewnie ciężko stanąć w tym sporze nie pod rękę ze swoją ulubioną partią, ale tu nie chodzi o to, by stanąć po stronie przeciwnej, a ponad tym. Pokazać ludziom, jak takie sprawy załatwiają nie platformersi czy pisowcy, ale chrześcijanie. Tylko - jak to zrobić?” – pyta na koniec Hołownia.
Zdanie odmienne ma jednak kilku innych katolickich publicystów. Ks. Jacek Prusak, piszący dla „Tygodnika Powszechnego, stwierdza, że nie rozumie „pretensji tych osób, które domagają się, aby w sprawie krzyża spod Pałacu jednoznaczne stanowisko zabrał Kościół”.
Dlaczego? „Po pierwsze, wszyscy świadomi katolicy, obojętnie po której stronie sceny politycznej, zgodzą się, że krzyża nie można profanować. Po drugie, konflikt wokół krzyża nie ma charakteru doktrynalnego, i tak jak w społeczeństwie, tak również i w Episkopacie istnieje różnica zdań, co do tego, jak upamiętnić katastrofę smoleńską. Po trzecie, ponieważ konflikt ten ma charakter polityczny, jednoznaczne stanowisko Kościoła wskazującego konkretne procedury postępowania bądź rzucającego anatemy byłoby wyrazem opowiedzenia się za taką bądź inną partią polityczną”.
Podobną opinię, choć nieco inne argumenty, przedstawia redaktor portalu Fronda.pl Tomasz Terlikowski (który notabene spór wokół krzyża postrzega przede wszystkim jako wygraną przez PO bitwę z PiS-em). Jego zdaniem Kościół hierarchiczny „przegrał” przez dotychczasowe angażowanie się w kwestię krzyża przed pałacem. Kościół „zupełnie niepotrzebnie dał się wmanewrować w rzekome (bo jeśli uważnie wczytać się w oświadczenia kurii czy jej przedstawicieli, to się tego w nich nie znajdzie) wspieranie »przeniesienia krzyża«. Jeśli prezydentowi-elektowi i jego partii rzeczywiście przeszkadzał krzyż, to powinni go oni przenieść sami, na własną odpowiedzialność, a nie wciągać w to kurię, wystawiając na szwank nie tylko jej autorytet, ale i narażając na zniewagi osoby duchowne”.
Ciekawą propozycję przedstawia za to Andrzej Macura, redaktor naczelny portalu Wiara.pl. „Na profanację odpowiedzią powinno być nabożeństwo ekspiacyjne [wynagradzające za najcięższe grzechy, takie jak m.in. właśnie profanacja]. Poza przeproszeniem Boga byłby to czytelny znak dla wszystkich, że Kościół nie zgadza się na instrumentalizację świętości. Nigdy i przez nikogo. A potem trzeba dołożyć starań, by krzyż naprawdę był obecny w naszej przestrzeni publicznej. Nie tylko fizycznie, ale duchowo (…)”.
Najbardziej intrygujący, bo sformułowany na zasadzie rzucanych niejako w próżnię retorycznych pytań i pełen niewyrażonych wprost gorzkich uwag wobec wszystkich stron zamieszanych w konflikt wokół krzyża, jest komentarz Pawła Milcarka, byłego redaktora naczelnego katolickiego kwartalnika „Christianitas”.
„Że księża boją się przede wszystkim, »aby krzyż nie był znakiem podziału« – podczas gdy zawsze był znakiem bolesnym, niekomfortowym, pełnym wyrzutu i wywołującym odrzucenie. Jak to się dzieje? (…) Że ludzie Kościoła przemawiają do swoich wiernych nie w miejscu wydarzeń, oko w oko, jak do swoich wiernych, lecz z ekranów tv, cierpkimi uwagami pod adresem ludzi, którymi nie umieli pokierować i dla których mają tylko wyrzuty, że się muszą za nich wstydzić w swoich salonowych koleżeństwach. Jak to się dzieje?” – pyta uporczywie Milcarek, dając niejako do zrozumienia, że problemem jest nie samo zaangażowanie Kościoła w sprawę krzyża, ale przede wszystkim charakter, sposób tego zaangażowania.
Odnośniki:
Szymon Hołownia, "Newsweek": Pod krzyżem wywołaliście demona
Jacek Prusak, "Tygodnik Powszechny": Kościół nie wzywa do krucjaty
Tomasz Terlikowski, Fronda.pl: 1:0 dla Platformy Obywatelskiej
Andrzej Macura, Wiara.pl: Święty nade wszystko
Paweł Milcarek, "Christianitas": Po Krakowskim Przedmieściu wczoraj – pytajniki żałobne
Reklama:
Wypróbuj e-tygodniki - 2 PLN taniej, nie zajmują miejsca, nie niszczą się !
Twój komentarz:
REKLAMA:
Wiadomości
Dlaczego News Telegraf ?
+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)
+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów
+ dziennik niezależny politycznie
+ weryfikacja informacji
+ monitorowanie błędów i stronniczości
+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)
News Telegraf zawiesza działalność
Data dodania: śr., 10/13/2010 - 07:50Fontanna niezgody
Data dodania: pon., 10/11/2010 - 21:58Zmiana w zasadach finansowania inwestycji ekologicznych
Data dodania: pon., 10/11/2010 - 08:34Reklama:


');