Reklama:

Przeceny, wyprzedaże w sklepach

Off Festiwal - Flaming Lips

Występ Flaming Lips był dla wielu główną treścią tegorocznej edycji Off Festivalu. Muzycy nie zawiedli i dali niezapomniany koncert. Zapraszam na obiektywne spojrzenie na najgorętszą gwiazdę katowickiego wydarzenia.

Przed zabraniem się za relacjonowanie koncertu Flaming Lips trzeba najpierw zrobić rzecz podstawową -  oddzielić grubą krechą wizualną, czysto estetyczną stronę koncertu od jego wartości muzycznej. Zacznę więc od pierwszego podmiotu tego wielopoziomowego „show”. Użyłem tu słowa "show" nie bez powodu, występ tych czterech muzyków był bowiem najbardziej spektakularnym wydarzeniem artystycznym, jakie kiedykolwiek miałem okazję widzieć.
 
Rozpoczęcie koncertu wyjściem na sceną spomiędzy nóg wyświetlonej na telebimie kobiety, bieg po uniesionych rękach publiki w wielkiej plastikowej kuli, istne tsunami wielokolorowego konfetti i różnej wielkości balonów, laserowe pokazy, nadmuchiwane postacie i wreszcie pokaz sztucznych ogni. Wszystko to spodobało się publiczności, która jak zahipnotyzowana dała się wciągnąć we wspomniany show. Przyznam, że sztukę tak zwanego mydlenia oczu, a w zasadzie uszu, panowie z Oklahomy opanowali do perfekcji. Osobiście jednak jestem zdania, że takie nieco cyrkowe zabiegi potrzebne są jedynie, gdy muzyka nie broni się sama.
 
I w ten właśnie sposób dochodzimy do drugiej wspomnianej na początku wartości. Muzyka, jaką grają Ci amerykańscy Pink Floyd (tym mianem okrzyknęli ich dziennikarze), obok porywających momentów skondensowanego hałasu ma w sobie dużo spokoju, a wręcz melancholii. Tego zaś wieczoru wokalista, a zarazem głównodowodzący Wayne Coyne, nie zawahał się przed ryzykowną żonglerką nastrojów. Czadowe rockowe tyrady z odpowiednim przytupem sprawdziły się idealnie, natomiast spokojniejsze fragmenty obroniła sceniczna otoczka i wesoła atmosfera, która dzięki niej powstała.
 
Nie oznacza to bynajmniej, że koncert pod względem wykonawczym był kiepski. Nie, wręcz przeciwnie, zaskoczyła mnie duża precyzja zarówno instrumentalna jak i wokalna, jaką zaprezentowali Ci alternatywni weterani. Jednak gdyby wykonać tu podstawowe matematyczne działanie i od całości odjąć owy sceniczny image, koncert z oceny celującej z plusem spadł by do mocnej czwórki.
Na obszerną relację z całego festiwalu zapraszam tutaj.

Autor: 
Kondziopl

Twój komentarz:

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania


CAPTCHA
Sprawdzanie wiarygodności (jeśli obrazek nie jest wyświetlony poprawnie, spróbuj otworzyć stronę w innej przeglądarce, albo kliknij prawym przyciskiem myszy i odblokuj).
Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.
REKLAMA:

Kultura

Dlaczego News Telegraf ?

+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)

+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów

+ dziennik niezależny politycznie

+ weryfikacja informacji

+ monitorowanie błędów i stronniczości

+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)

Więcej >>

Nobel dla Mario Vargasa Llosy

Mario Vargas Llosa. Fot. [dadevoti]

Peruwiański pisarz Mario Vargas Llosa został dzisiaj uhonorowany przez Szwedzką Akademię. Pisarz od dawna był stawiany w gronie faworytów do nagrody, jednak wyróżnienie było dla niego zaskoczeniem.

Tricky - Mixed Race

Tricky - Mixed Race

Ojciec trip - hopu przemówił, po raz dziewiąty. Bo, kto bardziej zasługuje na to miano, jeśli nie on. To właśnie Adrian Thaws, obok takich grup jak Massive Attack (której był członkiem) i Portishead, jest jednym z najbardziej zasłużonych przedstawicieli gatunku.

Hurts - Happines

Hurts - Happines

Grupa Hurts, czyli cudowne dzieci angielskich mediów, narobiła szumu w całej Europie. Ich twórczość odbiła się również echem na polskiej liście najlepiej sprzedających się płyt zagranicznych.

Reklama: