Kontrowersyjny krzyż pozostanie pod Pałacem
Data dodania: wt., 08/03/2010 - 21:06Skojarzone terminy:
Dzisiaj o 13 krzyż spod Pałacu Prezydenckiego miał zostać przeniesiony do pobliskiego kościoła św. Anny. Nie został, bo nie dopuściła do tego grupa osób ogłaszająca się "obrońcami krzyża". Zdarzeniu przyglądał się według szacunku policji tysiąc osób.
Stojący przed Pałacem krzyż został postawiony przez harcerzy w trakcie żałoby narodowej. Miał być widocznym znakiem przypominającym, aby w tym miejscu, w którym gromadziły się setki tysięcy ludzi, stanął pomnik upamiętniający ofiary katastrofy z 10 kwietnia.
Kilka tygodni temu prezydent-elekt Bronisław Komorowski zapowiedział, że "krzyż zostanie przeniesiony w inne, bardziej odpowiedni miejsce". Oburzyło to skrajnie prawicowe środowiska, które zapowiedziały "obronę krzyża dzień i noc".
Kancelaria Prezydencka, harcerze oraz warszawska kuria metropolitarna wynegocjowały termin, kiedy to krzyż miał zostać przeniesiony w uroczystej procesji do akademickiego kościoła św. Anny. Ceremonia nie doszła jednak do skutku.
Od samego świtu służby porządkowe ustawiały barierki, niczym przed wielką manifestacją. Słusznie, bo większość tych, którzy przyszli, była nastawiona bojowo. Mała grupka, która koczowała od wielu dni przy krzyżu, pozostała przy nim, będąc za barierkami.
Z każdą godziną przybywało ludzi, wielu z nich przynosiło mniejsze krzyże, jak choćby kontrowersyjny polityk Leszek Bubel. Ze znanych osobistości można było zauważyć m.in. Ewę Stankiewicz, reżyserkę "Solidarnych 2010", podróżnika Wojciecha Cejrowskiego, Kazimierza Świtonia, który zasłynął z obrony krzyży na oświęcimskim żwirowisku, czy Eugeniusza Sendeckiego, autora skandalicznej akcji "Wykopać Geremka z Powązek".
Jedna z kobiet, które pilnowały od wielu dni krzyża, próbowała przywiązać się do niego. Służby porządkowe odciągnęły ją. Dzień wcześniej kobieta mówiła w materiale dla gazeta.pl, że jest gotowa "umrzeć jak Chrystus".
Chwilę przed 13 jeden z mężczyzn stojących pod krzyżem podbiegł pod barierek, które odgradzały od ulicy tłum ludzi, i zaczął nawoływać: "chodźcie do nas!". Jego sygnał spowodował agresję ludzi stojących przy barierkach, którzy zaczęli je szamotać, niektórzy zaczęli przepychać się ze strażnikami miejskimi. Na pomoc musiała przyjść kolejna grupa funkcjonariuszy. Jedna osoba została zatrzymana, ale uspokoiło się z powodu użycia gazu łzawiącego przez jednego ze strażników.
Zgodnie z postanowieniem o 13 przyszli księża z kościoła św. Anny oraz harcerze. Kapłani zostali wygwizdani, a stojący blisko krzyża ludzie nie dopuścili ich do niego. Po blisko pół godzinie negocjacji szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski zdecydował, że krzyż nie zostanie dzisiaj przeniesiony ze względów bezpieczeństwa. - Krzyż dzisiaj nie idzie do św. Anny. Bardzo mi z tego powodu przykro.
Przeniesienie krzyża miało odbyć się w formie procesji, po której w kościele św. Anny miała odbyć się msza święta (odbyła się). Niestety zachowanie tzw. "obrońców" krzyża było dalekie od zachowania godnego nabożeństwa. Niejednokrotnie padały wyzwiska w kierunku prezydenta-elekta, prezydent Warszawy, czy nawet księży, którzy przyszli pod krzyż. Tłum często skandował "hańba!", "Jarosław!" i śpiewał patriotyczne pieśni.
Kilka tygodni temu prezydent-elekt Bronisław Komorowski zapowiedział, że "krzyż zostanie przeniesiony w inne, bardziej odpowiedni miejsce". Oburzyło to skrajnie prawicowe środowiska, które zapowiedziały "obronę krzyża dzień i noc".
Kancelaria Prezydencka, harcerze oraz warszawska kuria metropolitarna wynegocjowały termin, kiedy to krzyż miał zostać przeniesiony w uroczystej procesji do akademickiego kościoła św. Anny. Ceremonia nie doszła jednak do skutku.
Od samego świtu służby porządkowe ustawiały barierki, niczym przed wielką manifestacją. Słusznie, bo większość tych, którzy przyszli, była nastawiona bojowo. Mała grupka, która koczowała od wielu dni przy krzyżu, pozostała przy nim, będąc za barierkami.
Z każdą godziną przybywało ludzi, wielu z nich przynosiło mniejsze krzyże, jak choćby kontrowersyjny polityk Leszek Bubel. Ze znanych osobistości można było zauważyć m.in. Ewę Stankiewicz, reżyserkę "Solidarnych 2010", podróżnika Wojciecha Cejrowskiego, Kazimierza Świtonia, który zasłynął z obrony krzyży na oświęcimskim żwirowisku, czy Eugeniusza Sendeckiego, autora skandalicznej akcji "Wykopać Geremka z Powązek".
Jedna z kobiet, które pilnowały od wielu dni krzyża, próbowała przywiązać się do niego. Służby porządkowe odciągnęły ją. Dzień wcześniej kobieta mówiła w materiale dla gazeta.pl, że jest gotowa "umrzeć jak Chrystus".
Chwilę przed 13 jeden z mężczyzn stojących pod krzyżem podbiegł pod barierek, które odgradzały od ulicy tłum ludzi, i zaczął nawoływać: "chodźcie do nas!". Jego sygnał spowodował agresję ludzi stojących przy barierkach, którzy zaczęli je szamotać, niektórzy zaczęli przepychać się ze strażnikami miejskimi. Na pomoc musiała przyjść kolejna grupa funkcjonariuszy. Jedna osoba została zatrzymana, ale uspokoiło się z powodu użycia gazu łzawiącego przez jednego ze strażników.
Zgodnie z postanowieniem o 13 przyszli księża z kościoła św. Anny oraz harcerze. Kapłani zostali wygwizdani, a stojący blisko krzyża ludzie nie dopuścili ich do niego. Po blisko pół godzinie negocjacji szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski zdecydował, że krzyż nie zostanie dzisiaj przeniesiony ze względów bezpieczeństwa. - Krzyż dzisiaj nie idzie do św. Anny. Bardzo mi z tego powodu przykro.
Przeniesienie krzyża miało odbyć się w formie procesji, po której w kościele św. Anny miała odbyć się msza święta (odbyła się). Niestety zachowanie tzw. "obrońców" krzyża było dalekie od zachowania godnego nabożeństwa. Niejednokrotnie padały wyzwiska w kierunku prezydenta-elekta, prezydent Warszawy, czy nawet księży, którzy przyszli pod krzyż. Tłum często skandował "hańba!", "Jarosław!" i śpiewał patriotyczne pieśni.
Odnośniki:
Reklama:
Wypróbuj e-tygodniki - 2 PLN taniej, nie zajmują miejsca, nie niszczą się !
Twój komentarz:
REKLAMA:
Wiadomości
Dlaczego News Telegraf ?
+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)
+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów
+ dziennik niezależny politycznie
+ weryfikacja informacji
+ monitorowanie błędów i stronniczości
+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)
News Telegraf zawiesza działalność
Data dodania: śr., 10/13/2010 - 07:50Fontanna niezgody
Data dodania: pon., 10/11/2010 - 21:58Zmiana w zasadach finansowania inwestycji ekologicznych
Data dodania: pon., 10/11/2010 - 08:34Reklama:


');