Reklama:

Przeceny, wyprzedaże w sklepach

Merdeka - "karnawał" w Indonezji

17 sierpnia to szczególny dzień w Indonezji, świętowany od słynącego z religijnego radykalizmu rejonu Aceh na północy Sumatry,aż po wysuniętą na południowy wschód Jayapurę, ulokowaną na etnicznej i dziewiczej indonezyjskiej Papui Zachodniej.

17 sierpnia jest dniem szczególnym dla Indonezyjczyków - dniem zgody i zabawy. Właśnie wtedy przypada bowiem święto odzyskania niepodległości przez ten największy w Azji Południowo-Wschodniej kraj (a mowa tu o młodej, ledwie 65-letniej państwowości).


17 sierpnia 1945 roku Sukarno razem z Hattą ogłosili „Deklarację Niepodległego Państwa”. W kolejnych latach Indonezyjczycy uczynili z tego wydarzenia obchodzony co roku na każdej z wysp i wysepek karnawał. Ludziom starszym przypomina on wiekopomne wydarzenia, a młodszych uczy najnowszej historii własnego kraju. Niewątpliwie wszystkim mieszkańcom (250 milionom) bez względu na wiek pozwala on oderwać się od codziennych zmartwień.

Indonezja jako jeden z największych krajów na świecie zarówno pod względem obszaru jak i ludności, jest w pewnym sensie dopiero u zarania tworzenia swojej historii. Do momentu wybuchu drugiej wojny światowej znajdowała się przez 350 lat pod panowaniem holenderskim. Może oczywiście pochwalić się zrywami militarnymi skierowanymi przeciwko kolonizatorom, jednak były to zawsze oddzielne akcje prowadzone na poszczególnych wyspach archipelagu (Aceh, Moluki, Jawa), nigdy powstanie narodowe w naszym tego słowa znaczeniu. Prostą tego przyczyną jest historyczny fakt, iż Indonezja nigdy nie funkcjonowała jako jeden formalny organizm państwowy. Paradoksalnie to właśnie panowanie holenderskie wykształciło jedność terytorialną, co szczególnie widać na przykładzie wysp, które nie były całkowicie pod holenderskim panowaniem (Timor i Papua). Dzisiejsza Indonezja to dokładnie holenderska kampania wschodnia z okresu kolonialnego.

Ktokolwiek z kraju nad Wisłą był w tym czasie w Indonezji, na pewno poczuł się swojsko w otoczeniu wszechobecnych biało-czerwonych, czy może raczej czerwono-białych narodowych emblematów. Poczuł się swojsko również z powodu panującej na drugim końcu świata atmosfery podobnej do tej sprzed 20 lat w Polsce, podczas świąt pierwszomajowych, czynów społecznych, wieców, obozów harcerskich, dożynek i tym podobnych imprez masowych. Rodzi się tu oczywiście pytanie, na ile jest to autentyczny entuzjazm, a na ile odgórnie narzucona inicjatywa. Odpowiedź nie zmienia jednak faktu, że koloryt i specyfika obchodów dla tzw. obserwatora z zewnątrz są barwnym i pełnym radosnej aury widowiskiem. Wydaje się, że jest to u Indonezyjczyków naturalna, spontaniczna i szczera forma okazywania patriotyzmu. (Choć z pewnością inna jest szczerość reakcji Jawajczyków i Papuasów, którzy jako całkowicie odmienna grupa etniczna i kulturowa zostali, jako ostatnia prowincja, wcieleni do Republiki i od tej chwili regularnie w mniej lub bardziej krwawy sposób dopominają się niepodległości bądź jak najdalej idącej autonomii.)

Merdeka szczególnie hucznie obchodzona jest w miastach. Każde miasto archipelagu, nawet te uchodzące za nowoczesne metropolie jak Jakarta, Surabaya czy Medan, składa się z licznych dzielnic, podobnie jak inne miasta w różnych częściach globu. Jednakże podobieństwo struktury dużych miast Indonezji do struktury metropolii reszty świata tu się w pewnym sensie kończy. Wchodząc bowiem głębiej w tkankę tutejszego miasta, dzielnice dzielą się na mniejsze, a te na jeszcze mniejsze komórki terytorialne nazywane wszędzie RW i RT (jest to nazwa własna zarówno jednostki terytorialnej jak i jej organu administracyjnego), które to z kolei nazywane są przez ich mieszkańców prawie zawsze "Kampung", czyli w dosłownym tłumaczeniu "Wioska". Nikogo więc nie dziwi fakt, iż np. będąc mieszkańcem stolicy, mieszka się „na wsi” i powszechnie używa się tego określenia w rozmowach codziennych.

I właśnie na poziomie tych Miejskich Wiosek, pod kierownictwem RT i RW, za pieniądze lokalnej społeczności, a częstokroć z okolicznościowych, specjalnie na ten cel przeprowadzonych wcześniej zbiórek, odbywają się obchody dnia niepodległości.

Jednym z nieodłącznych, charakterystycznych elementów tego święta jest przystrajanie domów, bram wejściowych, a nawet tych najmniejszych komórek miejskich -  Miejskich Wiosek. Towarzyszy temu malowanie w barwy narodowe krawężników, murków oraz zawieszanie czerwono-białych wstążeczek. Przybiera to pewien rodzaj rywalizacji między domami i ulicami, wyzwalającej kreatywność, a co za tym idzie pomysły na artystyczne kreacje, zapadające potem w pamięć na cały następny rok. I choć dla obserwatora z Europy tego typu działania mogą się wydawać kuriozalne lub wręcz komiczne, trzeba zrozumieć prosta prawdę, iż „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” i w przełożeniu na indonezyjskie realia, taka tania, ale zarazem namacalna forma okazywania patriotyzmu przez zdrową rywalizację wpływa pozytywnie na samoocenę tego wciąż ubogiego azjatyckiego społeczeństwa.

W ciągu roku kolejna pora sucha wysuszy i złuszczy, a deszczowa zmyje farbę przed kolejną rocznicą, co stworzy możliwości do tego, by znowu dać upust patriotyczno-artystycznym popisom mieszkańców. Rocznica dnia Proklamacji Niepodległości jest oczywiście dniem wolnym od pracy, by każdy mógł doświadczyć i uczestniczyć tego dnia we wszechobecnej zabawie. Punktem centralnym obchodów święta w miejskich i wiejskich Kampungach, jest dziesięcio-(lub więcej)metrowy bambusowy lub pinangowy (drzewo tropikalne) pal wbity w ziemię, zwieńczony kolistą drewnianą obręczą na samym jego szczycie.

To wokół niego każdego 17 sierpnia gromadzi się widownia, by podziwiać najbardziej dziwny patriotyczny sport "panjat pinang", czyli wspinanie się na pal drużyn składających się z 3-5 mężczyzn. Drużyny dzielą się na amatorskie, traktujące wyzwanie na wesoło i z uśmiechem, jak i profesjonalne, które trenują na długo przed zawodami. Jedni i drudzy skupiają na sobie wzrok publiczności, wzbudzają zachwyt płci pięknej, budzą szacunek dorosłych i podziw dzieci. Ich zadaniem jest wdrapanie się jako pierwsza ekipa na szczyt, na którym zawieszone są trofea. Kiedyś były to przedmioty materialne, dzisiaj są to przedmioty symboliczne np. karton, pudełko z informacją o nagrodzie głównej, plus kilka bonusowych worków z cukierkami. Niemniej jednak i dzisiaj może to być... telewizor przytwierdzony do szczytu bambusa.
Zasady nie są skomplikowane, by nie rzec dosadnie – proste. Każda drużyna posiada jedno podejście, a po nieudanej próbie oddaje pole następnej, sama zaś zaczyna się przygotowywać do swej kolejnej próby. Wbrew pozorom sztuka ta wymaga niebywałego przygotowania atletycznego zawodników: zmyślnej  techniki wspinania się po partnerze, a następnie po palu, odpowiednio opanowanego stylu przylegania do pnia i, przy w miarę jak najmniejszym ześlizgu, pozwolenia partnerowi z drużyny na przejście po sobie w górę. Jury co pewien czas za pomocą szpikulca dziurawi umieszczone na szczycie woreczki z ropą, by naoliwić pień, a tym samym utrudniać wspinaczkę i odpowiednio zwiększać dramaturgię zmagań.

Laur zwycięstwa przypada oczywiście drużynie, której członek jako pierwszy dosięgnie obręczy na szczycie i zdobędzie przytwierdzoną do niego nagrodę główną. Między poszczególnymi próbami drużyny siedzą w specjalnie wydzielonej części placu, gdzie jak antyczni gladiatorzy ustalają taktykę, nacierają talkiem dłonie i omawiają błędy z poprzednich prób, by nie powtórzyć ich w kolejnym podejściu. Zwycięzcy nie tylko „zgarną całą pulę”, ale zyskają dumę i szacunek zgromadzonych, i to oni do następnego 17 sierpnia nosić będą miano najlepszych. Bo to właśnie wspinanie panjat pinang  jest „gwoździem programu” tego dnia i to ono wzbudza dyskusje, emocje, śmiechy i owacje.

Ale ten dzień to również niezliczone imprezy towarzyszące, zabawy i konkursy dla najmłodszych, występy zespołów Dangdut (indonezyjski odpowiednik naszego disco polo), mecze piłkarskie młodzieńców poprzebieranych za kobiety i cały wachlarz innych mniej lub bardziej oryginalnych wydarzeń i atrakcji. W tym czasie w myśl rzymskiego ”chleba i igrzysk”, tłumy mieszkańców radują się z posiadanej niepodległości, bawiąc się wspólnie od wschodu do zachodu słońca, czując braterską więź jak chyba nigdy przez pozostałe 365 dni w roku.

I kto wie, może właśnie tędy przez pinangowy pień prowadzi droga do indonezyjskiej zgody narodowej, której czasami brak, a która z pewnością całemu archipelagowi jako wciąż jeszcze młodemu państwu jest bardzo potrzebna. Może za lat kilka okaże się, że to wielkie państwo zmieni swój prawny charakter i dając większą swobodę poszczególnym prowincjom utworzy coś na wzór Stanów Zjednoczonych Indonezji, co byłoby może panaceum na wszelkie problemy narodowe, ale to już zupełnie inna historia...

Autor: 
Piotr Śmieszek

Twój komentarz:

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania


CAPTCHA
Sprawdzanie wiarygodności (jeśli obrazek nie jest wyświetlony poprawnie, spróbuj otworzyć stronę w innej przeglądarce, albo kliknij prawym przyciskiem myszy i odblokuj).
Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.
REKLAMA:

Kultura

Dlaczego News Telegraf ?

+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)

+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów

+ dziennik niezależny politycznie

+ weryfikacja informacji

+ monitorowanie błędów i stronniczości

+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)

Więcej >>

Nobel dla Mario Vargasa Llosy

Mario Vargas Llosa. Fot. [dadevoti]

Peruwiański pisarz Mario Vargas Llosa został dzisiaj uhonorowany przez Szwedzką Akademię. Pisarz od dawna był stawiany w gronie faworytów do nagrody, jednak wyróżnienie było dla niego zaskoczeniem.

Tricky - Mixed Race

Tricky - Mixed Race

Ojciec trip - hopu przemówił, po raz dziewiąty. Bo, kto bardziej zasługuje na to miano, jeśli nie on. To właśnie Adrian Thaws, obok takich grup jak Massive Attack (której był członkiem) i Portishead, jest jednym z najbardziej zasłużonych przedstawicieli gatunku.

Hurts - Happines

Hurts - Happines

Grupa Hurts, czyli cudowne dzieci angielskich mediów, narobiła szumu w całej Europie. Ich twórczość odbiła się również echem na polskiej liście najlepiej sprzedających się płyt zagranicznych.

Reklama: