Nie-Solidarność
Data dodania: wt., 08/31/2010 - 12:27Skojarzone terminy:
Od peanów na cześć Henryki Krzywonos, przez krytykę polskiej sceny politycznej i dzisiejszej „Solidarności” po ostre słowa pod adresem Jarosława Kaczyńskiego – tak wyglądają komentarze publicystów po wczorajszych uroczystościach w Gdyni.
Jarosław Kurski z „Gazety Wyborczej” w bardzo gorzkim komentarzu dochodzi do wniosku, że „dzisiejsza »S« jest karykaturą tej sprzed 30 lat”, a związkowi delegaci, skandując: „Tu jest Polska”, nie mieli racji, bo w rzeczywistości „Polska jest gdzie indziej”.
Od zastępcy redaktora naczelnego „GW” dostało się Jarosławowi Kaczyńskiemu za jego przemówienie, które było „insynuacyjne”, a także „pomijające lub pomniejszające zasługi innych, a wynoszące zasługi Lecha Kaczyńskiego, który takiej przysługi nie potrzebuje”.
Na drugim biegunie Kurski stawia Henrykę Krzywonos i Donalda Tuska. Oboje za odwagę. Pierwsza „potrafiła wbrew gniewnej, ryczącej sali upomnieć się o ideały tamtej »Solidarności«”. Wygwizdanemu premierowi z kolei szacunek należy się za „stanięcie przeciw większości”, co jest przecież „miarą przywództwa”.
Zupełnie inne odczucia miał podczas wczorajszych uroczystości Dominik Zdort z „Rzeczpospolitej”. Owszem, dziennikarz przyznaje, że premier „mógł zaimponować odwagą cywilną”, ale niestety „jego wystąpienie zabrzmiało – przynajmniej dla większości zgromadzonych na sali – jak prowokacja. Tusk, oskarżając swoich antagonistów o »pogardę« i »nienawiść«, musiał być świadom, że podgrzewa nastroje, że burzy – nienaturalną, to prawda – atmosferę święta”.
Zdort usprawiedliwia równocześnie Jarosława Kaczyńskiego, którego ostre przemówienie „było już tylko konsekwencją wystąpienia premiera”.
O innych politykach obecnych na zjeździe – wyjąwszy Bronisława Komorowskiego i Jerzego Buzka, których przemowy były „tyle słuszne, co bezbarwne” – Zdort pisze, że „przyjechali do Gdańska głównie po to, aby zarobić parę politycznych punktów”. Notabene dziennikarz błędnie wskazuje miejsce wczorajszych uroczystości (była nim Gdynia).
Dosyć zaskakująco Zdort podsumowuje bodaj najszerzej komentowany w mediach incydent z wczorajszych obchodów: „O nazbyt emocjonalnym wystąpieniu Henryki Krzywonos, słynnej motorniczej, sygnatariuszki Porozumień Sierpniowych, chciałoby się jak najprędzej zapomnieć”. I rzeczywiście dziennikarz nie wspomina o niej dalej ani słowem. Nie wiadomo więc, dlaczego konkretnie należałoby przemowę Krzywonos wymazać z pamięci.
Receptą na spokojniejszy charakter podobnych uroczystości jest według publicysty „Rz” oddanie głosu „na przykład historykom” przy równoczesnym trzymaniu polityków „z dala od mikrofonów” – liderzy politycznych ugrupowań ewidentnie bowiem próbują zawłaszczyć dziedzictwo „Solidarności”.
Wyraźne przeciwstawienie zgorzkniałego Jarosława Kaczyńskiego rozsądnej oraz odważnej Henryce Krzywonos jest z kolei trzonem komentarza Piotra Śmiłowicza z „Newsweeka”. Kaczyński „w swoim stylu znów nie omieszkał podzielić dawnych uczestników ruchu na tych dobrych i tych złych”, ponad miarę chwaląc przy okazji zasługi swojego tragicznie zmarłego brata.
„Dlatego dobrze się stało – pisze dalej Śmiłowicz – że spontaniczny i emocjonalny odpór dała prezesowi PiS Henryka Krzywonos, apelując, by w równym stopniu szanował wszystkich uczestników strajku z sierpnia 1980, bo wszyscy mieli swój udział w zwycięstwie”.
Dziennikarz „Newsweeka” pośrednio bierze w obronę premiera, zauważając jednak równocześnie elementy zaczepne w jego przemówieniu: „Krzywonos słusznie upomniała się też o niesolidarnie wygwizdanego przez salę premiera Donalda Tuska, choć trzeba przyznać, że jego wystąpienie zawierało elementy, które mogły związkowców sprowokować do takiej reakcji”.
Krzysztof Burnetko z „Polityki”, oprócz wyrażenia dezaprobaty dla żenującego widowiska, jakim był poniedziałkowy zjazd, zwraca uwagę na dzisiejsze powszechne manipulacje „Solidarnością”, które są „efektem kalkulacji politycznych”.
„Sierpień ’80 staje się kolejnym wydarzeniem z polskich dziejów na nowo mistyfikowanym. Ani historycy, ani powołane do tego instytucje (choćby Europejskie Centrum Solidarności), ani media nie potrafią temu przeciwdziałać. Przeciwnie, wielu – począwszy od IPN-u, a skończywszy na tabunach dziennikarzy różnych pokoleń i tytułów – gorliwie uczestniczy w tej czarnej propagandzie. »Solidarność« została przejęta przez tych polityków, którzy dawne klimaty i emocje próbują nieudolnie przełożyć na dzisiejsze realia, spory i podziały” – stwierdza Brunetko, po czym chwilę później wymienia nazwisko prezesa PiS-u:
„Kiedy Jarosław Kaczyński na zjeździe z trudem przyznawał, że jakaś ułomna wolność w Polsce dzisiaj jednak jest, z zastrzeżeniami i warunkami, to można było dość do wniosku, że walka wciąż trwa, że komuna niby zmarła, ale wciąż żyje. Skoro wygwizdano Tuska, to stało się jasne, gdzie jest dzisiaj wróg”.
Nie zabrakło też oczywiście odwołania do wystąpienia Krzywonos: „Każdy, kto pamięta czasy opozycji lat 70., Sierpnia i tamtej »Solidarności«, stanu wojennego i podziemia lat 80., może śmiało za Henryką Krzywonos powtórzyć: Krew mnie zalewa” – kończy swój komentarz publicysta „Polityki”.
Od zastępcy redaktora naczelnego „GW” dostało się Jarosławowi Kaczyńskiemu za jego przemówienie, które było „insynuacyjne”, a także „pomijające lub pomniejszające zasługi innych, a wynoszące zasługi Lecha Kaczyńskiego, który takiej przysługi nie potrzebuje”.
Na drugim biegunie Kurski stawia Henrykę Krzywonos i Donalda Tuska. Oboje za odwagę. Pierwsza „potrafiła wbrew gniewnej, ryczącej sali upomnieć się o ideały tamtej »Solidarności«”. Wygwizdanemu premierowi z kolei szacunek należy się za „stanięcie przeciw większości”, co jest przecież „miarą przywództwa”.
Zupełnie inne odczucia miał podczas wczorajszych uroczystości Dominik Zdort z „Rzeczpospolitej”. Owszem, dziennikarz przyznaje, że premier „mógł zaimponować odwagą cywilną”, ale niestety „jego wystąpienie zabrzmiało – przynajmniej dla większości zgromadzonych na sali – jak prowokacja. Tusk, oskarżając swoich antagonistów o »pogardę« i »nienawiść«, musiał być świadom, że podgrzewa nastroje, że burzy – nienaturalną, to prawda – atmosferę święta”.
Zdort usprawiedliwia równocześnie Jarosława Kaczyńskiego, którego ostre przemówienie „było już tylko konsekwencją wystąpienia premiera”.
O innych politykach obecnych na zjeździe – wyjąwszy Bronisława Komorowskiego i Jerzego Buzka, których przemowy były „tyle słuszne, co bezbarwne” – Zdort pisze, że „przyjechali do Gdańska głównie po to, aby zarobić parę politycznych punktów”. Notabene dziennikarz błędnie wskazuje miejsce wczorajszych uroczystości (była nim Gdynia).
Dosyć zaskakująco Zdort podsumowuje bodaj najszerzej komentowany w mediach incydent z wczorajszych obchodów: „O nazbyt emocjonalnym wystąpieniu Henryki Krzywonos, słynnej motorniczej, sygnatariuszki Porozumień Sierpniowych, chciałoby się jak najprędzej zapomnieć”. I rzeczywiście dziennikarz nie wspomina o niej dalej ani słowem. Nie wiadomo więc, dlaczego konkretnie należałoby przemowę Krzywonos wymazać z pamięci.
Receptą na spokojniejszy charakter podobnych uroczystości jest według publicysty „Rz” oddanie głosu „na przykład historykom” przy równoczesnym trzymaniu polityków „z dala od mikrofonów” – liderzy politycznych ugrupowań ewidentnie bowiem próbują zawłaszczyć dziedzictwo „Solidarności”.
Wyraźne przeciwstawienie zgorzkniałego Jarosława Kaczyńskiego rozsądnej oraz odważnej Henryce Krzywonos jest z kolei trzonem komentarza Piotra Śmiłowicza z „Newsweeka”. Kaczyński „w swoim stylu znów nie omieszkał podzielić dawnych uczestników ruchu na tych dobrych i tych złych”, ponad miarę chwaląc przy okazji zasługi swojego tragicznie zmarłego brata.
„Dlatego dobrze się stało – pisze dalej Śmiłowicz – że spontaniczny i emocjonalny odpór dała prezesowi PiS Henryka Krzywonos, apelując, by w równym stopniu szanował wszystkich uczestników strajku z sierpnia 1980, bo wszyscy mieli swój udział w zwycięstwie”.
Dziennikarz „Newsweeka” pośrednio bierze w obronę premiera, zauważając jednak równocześnie elementy zaczepne w jego przemówieniu: „Krzywonos słusznie upomniała się też o niesolidarnie wygwizdanego przez salę premiera Donalda Tuska, choć trzeba przyznać, że jego wystąpienie zawierało elementy, które mogły związkowców sprowokować do takiej reakcji”.
Krzysztof Burnetko z „Polityki”, oprócz wyrażenia dezaprobaty dla żenującego widowiska, jakim był poniedziałkowy zjazd, zwraca uwagę na dzisiejsze powszechne manipulacje „Solidarnością”, które są „efektem kalkulacji politycznych”.
„Sierpień ’80 staje się kolejnym wydarzeniem z polskich dziejów na nowo mistyfikowanym. Ani historycy, ani powołane do tego instytucje (choćby Europejskie Centrum Solidarności), ani media nie potrafią temu przeciwdziałać. Przeciwnie, wielu – począwszy od IPN-u, a skończywszy na tabunach dziennikarzy różnych pokoleń i tytułów – gorliwie uczestniczy w tej czarnej propagandzie. »Solidarność« została przejęta przez tych polityków, którzy dawne klimaty i emocje próbują nieudolnie przełożyć na dzisiejsze realia, spory i podziały” – stwierdza Brunetko, po czym chwilę później wymienia nazwisko prezesa PiS-u:
„Kiedy Jarosław Kaczyński na zjeździe z trudem przyznawał, że jakaś ułomna wolność w Polsce dzisiaj jednak jest, z zastrzeżeniami i warunkami, to można było dość do wniosku, że walka wciąż trwa, że komuna niby zmarła, ale wciąż żyje. Skoro wygwizdano Tuska, to stało się jasne, gdzie jest dzisiaj wróg”.
Nie zabrakło też oczywiście odwołania do wystąpienia Krzywonos: „Każdy, kto pamięta czasy opozycji lat 70., Sierpnia i tamtej »Solidarności«, stanu wojennego i podziemia lat 80., może śmiało za Henryką Krzywonos powtórzyć: Krew mnie zalewa” – kończy swój komentarz publicysta „Polityki”.
Odnośniki:
Jarosław Kurski, "Gazeta Wyborcza": Polska jest gdzie indziej
Dominik Zdort, "Rzeczpospolita": Wielki sukces „Solidarności"
Piotr Śmiłowicz, "Newsweek": Solidarni i niesolidarni 2010
Krzysztof Burnetko, "Polityka": Zepsute święto
Reklama:
Wypróbuj e-tygodniki - 2 PLN taniej, nie zajmują miejsca, nie niszczą się !
Twój komentarz:
REKLAMA:
Wiadomości
Dlaczego News Telegraf ?
+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)
+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów
+ dziennik niezależny politycznie
+ weryfikacja informacji
+ monitorowanie błędów i stronniczości
+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)
News Telegraf zawiesza działalność
Data dodania: śr., 10/13/2010 - 07:50Fontanna niezgody
Data dodania: pon., 10/11/2010 - 21:58Zmiana w zasadach finansowania inwestycji ekologicznych
Data dodania: pon., 10/11/2010 - 08:34Reklama:


');