Ostatnia prosta kampanii wyborczej
Data dodania: wt., 06/15/2010 - 23:46
Zostały tylko 3 dni kampanii wyborczej – już w niedzielę wybierzemy Prezydenta. Jak wyglądała końcówka wyścigu do fotelu prezydenckiego? Czy zmieniła coś w dotychczasowej sytuacji sondażowej?
Ostatni okres kampanii to czas wzmożonych działań kandydatów. Był to, a może lepiej: miał być, czas debat, w trakcie których rywale przedstawialiby swoje pomysły. Niestety, niektórzy walczący o najważniejszy urząd w państwie politycy unikali starcia z rywalami, mimo że zarzucali to swoim przeciwnikom.
Pierwszy cykl debat otworzył Jarosław Kaczyński, otwierając swoje centrum w warszawskim Hotelu Europejskim przy Krakowskim Przedmieściu. Według zapewnień jego sztabowców miały tam odbywać się dyskusje i polemiki – jak było naprawdę? Media najszerzej zajęły się jego rozmową z prof. Jadwigą Staniszkis, zagorzałą... apologetką kandydata PiS-u. Znana socjolog zarzucała premierowi Tuskowi klientelizm wobec Niemiec, natomiast lider Prawa i Sprawiedliwości wyrażał gotowość podpisania się pod jej słowami. Wszak nie mógł otwarcie przyznawać się do tak ostrej krytyki, prowadząc „politykę miłości”.
Drugie spotkanie w Europejskim, które odbiło się większym echem w mediach, było spotkaniem z młodymi ludźmi – starannie wyselekcjonowanymi, którzy nie zadawali prezesowi trudniejszych pytań. Wizerunkowo dobre posunięcie, które pokazało Jarosława Kaczyńskiego dyskutującego z młodymi ludźmi. Jednak, jak to w kampanii bywa, spotkanie niczego konstruktywnego nie wniosło, ponieważ jedyną jego cechą był sam fakt zaistnienia.
Prezes PiS otworzył również call center, z którego wolontariusze mieli dzwonić do 100 tysięcy obywateli i zachęcać do głosowania na brata tragicznie zmarłego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Co ciekawe, jak podała „Gazeta Wyborcza”, wolontariuszami byli członkowie młodzieżówki PiS, a call center następnego dnia już nie działało.
Kampanię Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego oceniać trudno, ponieważ pełni on dodatkowo funkcję Głowy Państwa. To duże, ale rzadko przywoływane w mediach, utrudnienie, ponieważ poza kandydowaniem ma on jeszcze dwa czasochłonne zajęcia, podczas gdy jego konkurenci żadnego (wyjątek – Waldemar Pawlak, minister gospodarki). Komorowski w ostatnim czasie popełnił mnóstwo gaf i przejęzyczeń, co, dla znających polityczny życiorys Marszałka, jest do niego nie bardzo podobne. Ciężko je wytłumaczyć, może były spowodowane zmęczeniem, natomiast należy zaznaczyć, że Komorowski z niektórych potrafił jako tako wybrnąć.
Razi pewna nieproporcjonalność w mediach, która sprawiła, że wpadki Komorowskiego są akcentowane o wiele mocniej, niż jego politycznych rywali. Niektóre, jak tekst o wodzie spływającej do Bałtyku, są wyrywane z kontekstu – ten przykład przywołał premier Donald Tusk w jednym z programów Tomasza Lisa (sens zdania: woda spływa do Bałtyku, ale problemy, które sprawia, zostają). Z drugiej strony zrozumiałe są obawy części wyborców co do osoby Marszałka, skoro, pełniąc obowiązki najważniejszej osoby w państwie, popełnia takie błędy. Przepracowanie?
Jedyną okazją by zobaczyć wszystkich kandydatów naraz była debata organizowana przez studentów Uniwersytetu Warszawskiego – niestety, zabrakło w niej Grzegorza Napieralskiego i Jarosława Kaczyńskiego. Trzeba powiedzieć, że debata nie spełniała pokładanych w niej oczekiwań, może przede wszystkim przez jej formułę – była nudna, przewidywalna, a dodatkowe pytania zadawane przez internautów były niekiedy wręcz idiotyczne, żeby wspomnieć chociażby pytanie do Janusza Korwin-Mikkego, czy, będąc prezydentem, będzie postępował według swoich poglądów.
Ofensywa przedwyborcza Bronisława Komorowskiego rozpoczęła się w weekend. Najpierw poinformował o rozsyłaniu listów z prośbą o poparcie do kilku milionów domów (co ciekawe, dostałem następnego dnia). Następnie udanie wystąpił wraz z Donaldem Tuskiem na wiecu, który był jednocześnie koncertem dla powodzian. Największym jego sukcesem było jednak niespodziewane zjawienie się na debacie kandydatów klubów parlamentarnych, którą urządziło TVP.
Marszałek zapowiadał, że nie przyjdzie do nieobiektywnej telewizji, ale zjawił się i tym zaskoczył wszystkich - dziennikarzy, politycznych konkurentów i widzów. Komorowski wykorzystał okazję by w programie na żywo krytykować TVP i „medialny sojusz PiS i SLD”. Pozwoliło mu to również wytknąć hipokryzję Grzegorzowi Napieralskiemu, który dowodził, że chce walczyć z IV RP, z którą, jak zaznaczył Komorowski, zbudował medialną koalicję. Pojawienie się Marszałka było świetnym posunięciem, które uniemożliwiło posądzanie go o tchórzostwo, ale również rozpoczęcie i zakończenie debaty przez Kaczyńskiego, który wówczas reprezentowałby największy klub parlamentarny (formuła debaty uprzywilejowywałaby go w taki sposób).
Telewizyjna debata, jak jej uniwersytecka poprzedniczka, była dość nudna. Dobrze wypadli w niej Napieralski i Komorowski. Co ciekawe, po debacie politycy i analitycy twierdzili, że kandydat PO jako jedyny "podszczypywał", natomiast nie stronił od tego również Jarosław Kaczyński, sugerując choćby brak elementarnej wiedzy w polityce zagranicznej u Marszałka Sejmu.
Upolitycznienie TVP uzewnętrzniło się dzień później, gdy telewizja chciała uniemożliwić Komorowskiemu udział w programie przedwyborczym Tomasza Lisa, skoro Jarosław Kaczyński odmówił udziału. Po kilku zmianach decyzji program wreszcie się odbył, ale z zaproszonych trzech kandydatów, którzy przewodzą rankingowi, był tylko Bronisław Komorowski. Wyluzowany Marszałek w tym programie pokazał się z bardzo dobrej strony, niestety nie mógł się z nikim skonfrontować.
Organizowana przez TVN debata dwóch prowadzących w rankingu kandydatów nie dojdzie do skutku, ponieważ Jarosław Kaczyński w ogóle nie odniósł się do propozycji (tak twierdzą przedstawiciele stacji). Zatem w 3 możliwych debatach Komorowski wystąpił w 2 i chciał wystąpić w kolejnej, natomiast Jarosław Kaczyński pokazał się w jednej. Co ciekawe, szefowa sztabu kandydata PiS, Joanna Kluzik-Rostkowska, zarzucała Bronisławowi Komorowskiemu zarzucała odwagi, którą manifestował w swoich spotach. Paradoksalnie, wyszło, że odwagi brakuje jego największemu rywalowi.
Ostatnim mocnym akcentem kampanii było poparcie, jakiego Komorowskiemu udzielił autorytet lewicy Włodzimierz Cimoszewicz. Z pewnością obecnie jego głos nie jest już tak ważny, natomiast jest to kolejny cios dla Grzegorza Napieralskiego, któremu brak poparcia ludzi lewicy. Widać, że sztab głównego kontrkandydata ubodło poparcie popularnego byłego polityka, bo komentarze do tej decyzji nie należały do najładniejszych. Paweł Poncyljusz zestawił nawet Cimoszewicza z Jerzym Urbanem, mówiąc, że teraz poparcia udzielił pierwszy, a zaraz może zrobi to ten drugi.
W końcówce wyścigu Jarosław Kaczyński przestał doganiać Bronisława Komorowskiego. W dodatku jego kampania spowolniła, natomiast kampania Marszałka ruszyła z kopyta. Czy rozpędziwszy się, zyska trochę na ostatnich metrach? Pozostała szóstka nie walczy już o nic, a Grzegorz Napieralski o swoją pozycję w klubie. Na I turze raczej się nie skończy – czy zatem obecny impet pomoże Komorowskiemu przed II turą?
Pierwszy cykl debat otworzył Jarosław Kaczyński, otwierając swoje centrum w warszawskim Hotelu Europejskim przy Krakowskim Przedmieściu. Według zapewnień jego sztabowców miały tam odbywać się dyskusje i polemiki – jak było naprawdę? Media najszerzej zajęły się jego rozmową z prof. Jadwigą Staniszkis, zagorzałą... apologetką kandydata PiS-u. Znana socjolog zarzucała premierowi Tuskowi klientelizm wobec Niemiec, natomiast lider Prawa i Sprawiedliwości wyrażał gotowość podpisania się pod jej słowami. Wszak nie mógł otwarcie przyznawać się do tak ostrej krytyki, prowadząc „politykę miłości”.
Drugie spotkanie w Europejskim, które odbiło się większym echem w mediach, było spotkaniem z młodymi ludźmi – starannie wyselekcjonowanymi, którzy nie zadawali prezesowi trudniejszych pytań. Wizerunkowo dobre posunięcie, które pokazało Jarosława Kaczyńskiego dyskutującego z młodymi ludźmi. Jednak, jak to w kampanii bywa, spotkanie niczego konstruktywnego nie wniosło, ponieważ jedyną jego cechą był sam fakt zaistnienia.
Prezes PiS otworzył również call center, z którego wolontariusze mieli dzwonić do 100 tysięcy obywateli i zachęcać do głosowania na brata tragicznie zmarłego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Co ciekawe, jak podała „Gazeta Wyborcza”, wolontariuszami byli członkowie młodzieżówki PiS, a call center następnego dnia już nie działało.
Kampanię Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego oceniać trudno, ponieważ pełni on dodatkowo funkcję Głowy Państwa. To duże, ale rzadko przywoływane w mediach, utrudnienie, ponieważ poza kandydowaniem ma on jeszcze dwa czasochłonne zajęcia, podczas gdy jego konkurenci żadnego (wyjątek – Waldemar Pawlak, minister gospodarki). Komorowski w ostatnim czasie popełnił mnóstwo gaf i przejęzyczeń, co, dla znających polityczny życiorys Marszałka, jest do niego nie bardzo podobne. Ciężko je wytłumaczyć, może były spowodowane zmęczeniem, natomiast należy zaznaczyć, że Komorowski z niektórych potrafił jako tako wybrnąć.
Razi pewna nieproporcjonalność w mediach, która sprawiła, że wpadki Komorowskiego są akcentowane o wiele mocniej, niż jego politycznych rywali. Niektóre, jak tekst o wodzie spływającej do Bałtyku, są wyrywane z kontekstu – ten przykład przywołał premier Donald Tusk w jednym z programów Tomasza Lisa (sens zdania: woda spływa do Bałtyku, ale problemy, które sprawia, zostają). Z drugiej strony zrozumiałe są obawy części wyborców co do osoby Marszałka, skoro, pełniąc obowiązki najważniejszej osoby w państwie, popełnia takie błędy. Przepracowanie?
Jedyną okazją by zobaczyć wszystkich kandydatów naraz była debata organizowana przez studentów Uniwersytetu Warszawskiego – niestety, zabrakło w niej Grzegorza Napieralskiego i Jarosława Kaczyńskiego. Trzeba powiedzieć, że debata nie spełniała pokładanych w niej oczekiwań, może przede wszystkim przez jej formułę – była nudna, przewidywalna, a dodatkowe pytania zadawane przez internautów były niekiedy wręcz idiotyczne, żeby wspomnieć chociażby pytanie do Janusza Korwin-Mikkego, czy, będąc prezydentem, będzie postępował według swoich poglądów.
Ofensywa przedwyborcza Bronisława Komorowskiego rozpoczęła się w weekend. Najpierw poinformował o rozsyłaniu listów z prośbą o poparcie do kilku milionów domów (co ciekawe, dostałem następnego dnia). Następnie udanie wystąpił wraz z Donaldem Tuskiem na wiecu, który był jednocześnie koncertem dla powodzian. Największym jego sukcesem było jednak niespodziewane zjawienie się na debacie kandydatów klubów parlamentarnych, którą urządziło TVP.
Marszałek zapowiadał, że nie przyjdzie do nieobiektywnej telewizji, ale zjawił się i tym zaskoczył wszystkich - dziennikarzy, politycznych konkurentów i widzów. Komorowski wykorzystał okazję by w programie na żywo krytykować TVP i „medialny sojusz PiS i SLD”. Pozwoliło mu to również wytknąć hipokryzję Grzegorzowi Napieralskiemu, który dowodził, że chce walczyć z IV RP, z którą, jak zaznaczył Komorowski, zbudował medialną koalicję. Pojawienie się Marszałka było świetnym posunięciem, które uniemożliwiło posądzanie go o tchórzostwo, ale również rozpoczęcie i zakończenie debaty przez Kaczyńskiego, który wówczas reprezentowałby największy klub parlamentarny (formuła debaty uprzywilejowywałaby go w taki sposób).
Telewizyjna debata, jak jej uniwersytecka poprzedniczka, była dość nudna. Dobrze wypadli w niej Napieralski i Komorowski. Co ciekawe, po debacie politycy i analitycy twierdzili, że kandydat PO jako jedyny "podszczypywał", natomiast nie stronił od tego również Jarosław Kaczyński, sugerując choćby brak elementarnej wiedzy w polityce zagranicznej u Marszałka Sejmu.
Upolitycznienie TVP uzewnętrzniło się dzień później, gdy telewizja chciała uniemożliwić Komorowskiemu udział w programie przedwyborczym Tomasza Lisa, skoro Jarosław Kaczyński odmówił udziału. Po kilku zmianach decyzji program wreszcie się odbył, ale z zaproszonych trzech kandydatów, którzy przewodzą rankingowi, był tylko Bronisław Komorowski. Wyluzowany Marszałek w tym programie pokazał się z bardzo dobrej strony, niestety nie mógł się z nikim skonfrontować.
Organizowana przez TVN debata dwóch prowadzących w rankingu kandydatów nie dojdzie do skutku, ponieważ Jarosław Kaczyński w ogóle nie odniósł się do propozycji (tak twierdzą przedstawiciele stacji). Zatem w 3 możliwych debatach Komorowski wystąpił w 2 i chciał wystąpić w kolejnej, natomiast Jarosław Kaczyński pokazał się w jednej. Co ciekawe, szefowa sztabu kandydata PiS, Joanna Kluzik-Rostkowska, zarzucała Bronisławowi Komorowskiemu zarzucała odwagi, którą manifestował w swoich spotach. Paradoksalnie, wyszło, że odwagi brakuje jego największemu rywalowi.
Ostatnim mocnym akcentem kampanii było poparcie, jakiego Komorowskiemu udzielił autorytet lewicy Włodzimierz Cimoszewicz. Z pewnością obecnie jego głos nie jest już tak ważny, natomiast jest to kolejny cios dla Grzegorza Napieralskiego, któremu brak poparcia ludzi lewicy. Widać, że sztab głównego kontrkandydata ubodło poparcie popularnego byłego polityka, bo komentarze do tej decyzji nie należały do najładniejszych. Paweł Poncyljusz zestawił nawet Cimoszewicza z Jerzym Urbanem, mówiąc, że teraz poparcia udzielił pierwszy, a zaraz może zrobi to ten drugi.
W końcówce wyścigu Jarosław Kaczyński przestał doganiać Bronisława Komorowskiego. W dodatku jego kampania spowolniła, natomiast kampania Marszałka ruszyła z kopyta. Czy rozpędziwszy się, zyska trochę na ostatnich metrach? Pozostała szóstka nie walczy już o nic, a Grzegorz Napieralski o swoją pozycję w klubie. Na I turze raczej się nie skończy – czy zatem obecny impet pomoże Komorowskiemu przed II turą?
n.d.
Reklama:
Wypróbuj e-tygodniki - 2 PLN taniej, nie zajmują miejsca, nie niszczą się !
Twój komentarz:
REKLAMA:
Opinie
Dlaczego News Telegraf ?
+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)
+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów
+ dziennik niezależny politycznie
+ weryfikacja informacji
+ monitorowanie błędów i stronniczości
+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)
Radziszewska nierzetelnie traktowana
Data dodania: wt., 10/05/2010 - 02:38Kijem w gniazdo pszczół
Data dodania: wt., 09/14/2010 - 19:28Walka o pamięć z pamięcią
Data dodania: pon., 08/30/2010 - 14:12Reklama:


');