Reklama:

Przeceny, wyprzedaże w sklepach

Powstanie Warszawskie - czy było warto?

Obchodzimy 66. rocznicę Powstania Warszawskiego, przez wielu uważanego za jedno z najważniejszych wydarzeń w naszej historii. Problem polega na tym, że oceny Powstania nigdy nie były i nigdy nie będą jednorodne.

Blisko miesiąc przed wybuchem Powstania Warszawskiego gen. Kazimierz Sosnkowski, ówczesny Naczelny Wódz, powiedział, że będzie ono "aktem rozpaczy", jeśli zostanie przeprowadzone bez współpracy z Armią Czerwoną. Dziś wiemy, że zbrojne wystąpienie Polaków odbyło się przy obojętnej postawie Sowietów, którzy czekali nad Wisłą, aż polska stolica się wykrwawi.

Generał Władysław Anders po wybuchu zbrojnych walk nazwał Powstanie "nieszczęściem". Jerzy Kirchmayer, jeden z twórców Akcji "Burza", napisał, że była to "jedna z największych tragedii w dziejach naszego narodu i w dziejach całego świata". Z kolei jeden z najlepszych polskich historyków Paweł Jasienica tak komentował opór Warszawy: "Powstanie Warszawskie było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce". Pojawiają się też inne głosy, np. Jarosław Marek Rymkiewicz uważa, że Powstanie było najdonioślejszym wydarzeniem w naszych dziejach i stosunek do niego określa naszą polskość.

Czy Powstania można było uniknąć? Zdaniem jednego z walczących, Władysława Bartoszewskiego, nie - są to "jałowe rozważania". Czy zatem jego przebieg mógł być inny? Czy alianci zachodni bądź Armia Czerwona mogli nam pomóc? Czy mogło być inaczej?

Stalin był zbyt wyrachowanym politycznym graczem, by wspomagać wrogą mu Armię Krajową. Nie zastosował się do powiedzenia "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" - dla niego wrogami byli i Niemcy, i Polacy. Jan Nowak-Jeziorański, legendarny "kurier z Warszawy", mówił pod koniec lipca 1944 roku, że strefa wpływów została ustalona 2 listopada 1943 roku w Moskwie, a przypieczętowana w Teheranie. I nic nie mogło tego zmienić, nawet "burza w szklance wody", jak określił wygląd powstania w oczach opinii publicznej świata zachodniego.

Podczas tegorocznych uroczystości Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna, wówczas wykonujący obowiązki Prezydenta RP, nazwał Warszawę "stolicą wolnego świata". W 1944 roku Polacy, poprzez Radiostację "Błyskawica", wzywali "wszystkie wolne narody" do pomocy. Niestety w zamian otrzymali tylko alianckie zrzuty, które jeden z walczących, Zbigniew Blichewicz "Szczerba", nazwał próbami wyciszenia sumienia. "Wolny świat" nie posłuchał swojej stolicy.

Zdrada zachodnich "przyjaciół" objawiła się już we wrześniu 1939 roku, kiedy to Anglia i Francja miały nam pomóc po nazistowskiej agresji. Później, im większa była rola Związku Radzieckiego we froncie antynazistowskim, tym mniejsza była rola Polski. Z czasem Polska stała się petentem nawet u dotychczas przyjaznych Anglików i o jakąkolwiek pomoc trzeba było się dopraszać.

3 sierpnia premier Rządu Polskiego w Londynie, Stanisław Mikołajczyk, udał się do Józefa Stalina z prośbą o pomoc. Stalin odpowiedział mu: "Cóż to jest ta wasza Armia Krajowa? Co to za armia bez artylerii, bez czołgów, bez lotnictwa? Nawet broni ręcznej nie ma dosyć... To są drobne oddziałki partyzanckie, a nie regularna siła zbrojna. Słyszę, że rząd polski polecił tym oddziałom wypędzić Niemców z Warszawy. Nie rozumiem, jak to zrobią, bo przecież nie mają na to siły".

Walcząca stolica nie mogła liczyć na żadną faktyczną pomoc - Zachód nie chciał robić niczego wbrew Stalinowi, w którego strefę wpływów miała wchodzić Rzeczpospolita, więc nie robił nic (zrzuty można faktycznie nazwać "uciszaniem sumienia"); Stalin czekał, aż Warszawa się wykrwawi i będzie można do niej spokojnie wkroczyć.

Zygmunt Berling, dowódca 1. Armii Polskiej utworzonej w ZSRR, która przyszła ze wschodu pod Warszawę, musiał stać po drugiej stronie Wisły i, zgodnie z rozkazami Stalina, patrzeć na rozwijającą się sytuację. Wysyłał jednak pojedynczych żołnierzy, co niektórzy uznają za dowód tego, że nie zaparł się polskości, walcząc wespół z Sowietami. Nie wiadomo jednak, czy była to jego osobista decyzja, jak zapewniał we wspomnieniach, czy rzeczywiście Rosjanie wiedzieli o tym od początku (Rokossowski twierdził nawet, że była to jego decyzja). Faktem jest, że niedługo potem Berling został odwołany - czy za pomoc walczącej stolicy, czy za błędy popełnione pod Dęblinem i Puławami, nie wiadomo. Jednak nigdy potem nie sprawował żadnej ważnej funkcji.

Przy Trasie Łazienkowskiej stoi dość specyficzny pomnik Zygmunta Berlinga. Jego postać zaczyna się od połowy łydek, więc cokół sprawia wrażenie, jakby uniemożliwiał mu poruszenie się. Generał stoi z lornetką i patrzy w stronę drugiego brzegu. Wydaje się, jakby chciał ruszyć, ale nie może.

Oczekiwanie na pomoc było ze strony walczących dość duże. Miron Białoszewski w "Pamiętniku z powstania warszawskiego" pisał o celebracji 15 sierpnia rocznicy Cudu nad Wisłą: "Tym razem czekało się też na Cud nad Wisłą. Też z nimi. Po drugiej stronie. I za Żeraniem. Ale żeby przyszli".

Józef "Ziutek" Szczepański napisał o tym oczekiwaniu słynny wiersz zaczynający się: "Czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci, 
byś nam, kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem witanym z odrazą".

Osamotnieni walczący byli liczebniejsi od Niemców, ale gorzej uzbrojeni, gorzej wyposażeni. Przewyższali wroga na pewno wolą walki, ale to nie wystarczyło. W efekcie walk zginęło ok. 15 tysięcy walczących i, według niektórych szacunków, nawet 200 tys. cywilów! 5 tysięcy walczących zaginęło, a 15 tysięcy poszło do niewoli. Miasto zostało zrównane z ziemią, co można zobaczyć na cyfrowo skonstruowanym filmie "Miasto ruin" zrobionym przez studio Platige Image.

W utworze "Kanały" zespół Lao Che śpiewa "zbuntowane miasto było" - żadne słowa lepiej nie oddają tego, jak wyglądała Warszawa po Powstaniu. W jej gruzach zostało ok. 10 tysięcy osób, a przecież 5 lat wcześniej liczyła ponad milion mieszkańców.

Przeciwnicy zbrojnego wystąpienia przeciw nazistom wymieniają zwykle ilość ofiar wśród ludności cywilnej (rzeź Woli była jedną z akcji odwetowych hitlerowców), zniszczenie zabytkowego miasta, złe przygotowanie militarno-taktyczne i przez to brak jakiegokolwiek znaczenia militarnego, czy politycznego.

Zwolennicy Powstania Warszawskiego mówią, że Niemcy ponieśli stosunkowo duże straty (17 tys. zabitych, 9 tys. rannych - według gen. Ericha von dem Bacha, pacyfikatora Powstania). Najważniejszym jednak argumentem jest fakt, że było ono, jak mówił Bartoszewski, nieuniknione. Powstańcy przebierali nogami, aby móc wreszcie zbrojnie wystąpić przeciwko hitlerowcom, żeby okazać swoją waleczność i patriotyzm. Apologeci Powstania przywołują również wypowiedź Himmlera, który w rozmowie z Hitlerem stwierdził, że Warszawa „wreszcie” przestała istnieć. Czyżby Niemcy i tak planowali ją zburzyć?

Jednak być może najważniejszym skutkiem Powstania był ten, który może niełatwo potwierdzić, ale jego istoty nie można kwestionować. Według wielu historyków rozmiar walk i fakt, że Warszawa walczyła ponad dwa miesiące oraz zaangażowanie Polaków sprawiły, że Stalin przestraszył się. Prof. Norman Davies stwierdził wręcz, że Stalin był zaskoczony tym, że walki tak długo trwają. Przywódca Związku Radzieckiego zląkł się, że Polacy będą stawiali taki opór również wtedy, gdy zechce włączyć nasz kraj we wspólnotę krajów socjalistycznych. Planowanie włączenia Polski do ZSRR było o tyle możliwe, ze Polska zawsze była dla Rosjan obiektem zazdrości i Rzeczpospolita jako kolejna republika radziecka byłaby przysłowiową perłą w koronie.

Nie da się jednoznacznie ocenić Powstania. Myślę jednak, że nie można powiedzieć "nie było warto" z szacunku do tych wszystkich, którzy w ciągu tych 63 dni oddali swoje życie. W końcu być może dzięki temu Polska zachowała później jakąś niezależność. Dzięki temu Polacy mogli okazać swoją miłość do ojczyzny. Czasem trzeba oceniać wydarzenia z idealistycznego punktu widzenia.

Autor: 
Julaszek

Komentarze do artykułu

Twój komentarz:

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania


CAPTCHA
Sprawdzanie wiarygodności (jeśli obrazek nie jest wyświetlony poprawnie, spróbuj otworzyć stronę w innej przeglądarce, albo kliknij prawym przyciskiem myszy i odblokuj).
Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.
REKLAMA:

Opinie

Dlaczego News Telegraf ?

+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)

+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów

+ dziennik niezależny politycznie

+ weryfikacja informacji

+ monitorowanie błędów i stronniczości

+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)

Więcej >>

Radziszewska nierzetelnie traktowana

Flaga tęczowa

Wypowiedź Elżbiety Radziszewskiej ujawniająca orientację seksualną współuczestnika programu w TVN oraz wydarzenia, które owa wypowiedź za sobą pociągnęła, przysłoniły sam początek zamieszania wokół pani minister. Zamieszania obfitującego w medialne nieścisłości.

Kijem w gniazdo pszczół

Koran. Fot. [mcost]

Już dwie osoby poniosły śmierć w wyniku zamieszek, jakie wybuchły po ogłoszeniu przez pastora Terry'ego Jonesa spalenia Koranu. Kto jest winien ich śmierci? Jaką rolę w całej tej sprawie odgrywają media i jak ich działania mogą służyć eskalacji nienawiści?

Walka o pamięć z pamięcią

Zginął prezydent Polski, Lech Kaczyński.

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli" - to słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego sprzed ponad 80 lat. Jakże jednak są aktualne dla dzisiejszej sytuacji i jakże jest to przykre.

Reklama: