Reklama:

Przeceny, wyprzedaże w sklepach

Relacja z Tauron Nowa Muzyka

Kontynuując podsumowanie koncertowego lata, zawędrowaliśmy na najlepszy elektroniczny festival w Europie. Swoją festivalową podróż rozpocząłem na dużej scenie. Koncert Three Trapped Tigers stał się dla mnie objawieniem całego wydarzenia.

Trzech młodych chłopaków grających skrzyżowanie połamanej elektroniki opartej na najlepszych wzorcach gatunku, gigantach z wytwórni Warp ( takich jak Apex Twin) ze świetne wyczutym free jazzem. Na ich przykładzie widać, że język chodź bardzo by chciał, nie jest w stanie nadążyć za muzyką. Brzmienie tej młodej grupy, która na swoim kącie ma zaledwie kilka Ep'ek jest trudne do zdefiniowania, ale również i powtórzenia. Przyznam, że pierwszy raz słyszałem tak oryginale połączenie. Co ciekawe, mimo ciężkiego klimatu i dość jazgotliwych dźwięków muzycy wciągu trwania swojego występu przyciągnęli pod dużą scenę niebywale dużą liczbę fanów. I choć grali przy dziennym świetle to nie przeszkadzało im to w wywarciu ogromnego wrażenia na publiczności. 

Kolejnym wykonawcą na wspomnianej dużej Live Stage był norweski skład Jaga Jazzist. Jeżeli prowadziłbym ranking najlepszych koncertów tego lata, to ten występ znalazła by się z pewnością w pierwszej dziesiątce. Z kilkominutowym opóźnieniem na scenę wszedł dziesięcioosobowy zespół-orkiestra. Od samego początku publiczność została zaatakowana gęstą dźwiękową masą. Chaos kontrolowany, przyjemna kakofonia którą zafundowali zauroczyła zebranych. Tak pełne brzmienie grupa zawdzięcza ogromnej liczbie instrumentów na scenie. Począwszy całkowitej podstawy czyli kilku gitar, perkusji i klawiszy przez sekcję dętą (saksofon, puzon, tuba, trąbka), przeszkadzajki oraz flety na wibrafonie, syntezatorach i elektronicznym decku kończąc.

Scena ozdobiona obrazkami z okładki najnowszej płyty od początku sugerowała że usłyszymy numery głównie z wydanego w 2010 roku albumu „One-Armed Bandit”. Tak właśnie się stało. Jedynymi numerami, które pochodziły z wcześniejszego albumu, były otwierający „All I Know Is Tonight” oraz „Oslo Skyline” zapowiedziany jako „Katowice Skyline”. Trzeba również wspomnieć o wspaniałym kontakcie z publicznością. Do roli komunikatora zespół – publika został wyznaczony perkusista Martin Horntveth, który co i raz przemawiał do uraczonej publiczności.

Występem zamykającym dużą scenę w piątek był live act grupy Bonobo, jednego z najpopularniejszych zespołów ze stajni Ninja Tune, która w tym roku obchodzi swoje dwudziestolecie. Grupa najczęściej daje koncerty oparte głównie na dj'skich popisach. Tego wieczoru DJ był oczywiście na miejscu, występ jednak opierał się na brzmieniu żywych instrumentów co sprawiło, że koncert był magicznym widowiskiem.

Rozpoczęli utworami „Kiara” i „Kong” z najnowszej płyty. Po reakcji tłumu dało się zauważyć, że byli najbardziej oczekiwaną gwiazdą pierwszego dnia festiwalu. Ku uciesze fanów i zgodnie z przewidywaniami nowy materiał wypełnił większość koncertowego czasu. Oprócz instrumentalnych numerów otrzymaliśmy również kawał dobrego wokalu od świetnie dysponowanej tego wieczoru Andrey Triany. „Eyesdown”, „The Keeper” czy „Stay The Same” powaliły publiczność na kolana. Przyznam, że najnowsza płyta nie była moim faworytem jednak po wysłuchaniu koncertowych wersji przekonałem się, że zespół jest ciągle w świetnej formie.

Nie obyło się również bez przypomnienia wcześniejszych albumów takich jak „Dial M For Monkey” czy „Days To Come”. Tak więc oprócz promocji świeżego materiału powiało również duchem niedawnej przeszłości. Świetnie wykonane „Ketto” oraz brawurowo kończące występ „Transmission 94” były nie lada perełkami. Usłyszeliśmy również hitowe „Days To Come” z Trianą na wokalu, przyznam, że utwór podniósł temperaturę tego dość chłodnego wieczoru. Cały wystąp trwał około półtorej godziny i wprowadził publiczność w spokojny oniryczny klimat. I tylko częste wybuchy oklasków wyprowadzały z transu wielu rozmarzonych widzów.

Na obszerniejszą relację zapraszam tutaj.

Poznaj cudowne brzmienie Bonobo. Dla porównania wersja studyjna oraz koncertowa "Days to come"

Autor: 
Kondziopl

Twój komentarz:

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania


CAPTCHA
Sprawdzanie wiarygodności (jeśli obrazek nie jest wyświetlony poprawnie, spróbuj otworzyć stronę w innej przeglądarce, albo kliknij prawym przyciskiem myszy i odblokuj).
Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.
REKLAMA:

Kultura

Dlaczego News Telegraf ?

+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)

+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów

+ dziennik niezależny politycznie

+ weryfikacja informacji

+ monitorowanie błędów i stronniczości

+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)

Więcej >>

Nobel dla Mario Vargasa Llosy

Mario Vargas Llosa. Fot. [dadevoti]

Peruwiański pisarz Mario Vargas Llosa został dzisiaj uhonorowany przez Szwedzką Akademię. Pisarz od dawna był stawiany w gronie faworytów do nagrody, jednak wyróżnienie było dla niego zaskoczeniem.

Tricky - Mixed Race

Tricky - Mixed Race

Ojciec trip - hopu przemówił, po raz dziewiąty. Bo, kto bardziej zasługuje na to miano, jeśli nie on. To właśnie Adrian Thaws, obok takich grup jak Massive Attack (której był członkiem) i Portishead, jest jednym z najbardziej zasłużonych przedstawicieli gatunku.

Hurts - Happines

Hurts - Happines

Grupa Hurts, czyli cudowne dzieci angielskich mediów, narobiła szumu w całej Europie. Ich twórczość odbiła się również echem na polskiej liście najlepiej sprzedających się płyt zagranicznych.

Reklama: