Wiedza objawiona ankieterów SMG/KRC oraz Homo Homini
Data dodania: śr., 06/23/2010 - 10:37Skojarzone terminy:
Ostatnia wpadka ośrodków badania opinii SMG/KRC oraz Homo Homini w czasie I tury wyborów postawiły pod znakiem zapytania sensowność przeprowadzania sondaży przedwyborczych. Jakie są powody rozbieżności pomiędzy wynikami badań oraz rzeczywistymi rezultatami?
Dyskusję rozpętała różnica pomiędzy faktycznym stanem rzeczy (różnica między Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim wyniosła 4,5 pkt. proc.) a bieżącymi badaniami opinii, które przeprowadziły w dniu wyborów, tj. 20 czerwca, jedne z najbardziej znanych ośrodków badania opinii - SMG/KRC (zlecone przez TVN) i Homo Homini (zlecone przez Polsat). U nich ta różnica pomiędzy liderującymi kandydatami wynosiła odpowiednio 12,5 oraz 10,2 pkt. proc. Jedynie TNS OBOP potrafił precyzyjnie podać wynik wyborów (5,4 pkt. proc.).
Winę za niedokładność lub wręcz wprowadzenie w błąd Polaków może ponosić wybór metodologii sondażu.
SMG/KRC i Homo Homini postawiły na badania telefoniczne zamiast exit poll, które polegają na tym, że wyborcy po wyjściu z lokali wyborczych podają na kogo głosowali. Wybrane rozwiązanie kosztuje mniej, ale czy to wiarygodny powód lub wytłumaczenie dla faktu, że badania zostały przeprowadzone bez przemyślenia? Wydaje się, że w tym przypadku zaszkodziły one nieskazitelności demokracji, dlatego powinna się wywiązać poważna dyskusja na ten temat. Kto miałby ją zainicjować? Najsilniejsi kandydaci nie zrobią tego pewnie, ponieważ zagroziłoby to ich pozycji. Kto byłby więc na tyle odważny, aby powalczyć także o słabszych, aby zawalczyć o "sprawiedliwość wyborczą"?
Wojciech Hołdakowski reprezentujący ośrodek SMG/KRC tłumaczył w TVN24, że aż siedem procent ankietowanych odmówiło podania swojego głosu. SMG/KRC nie spodziewało się takiego wyniku i stąd mogą brać się pomyłki. - To nie jest tak, że myśmy aż tak przestrzelili - zaznaczył. Stwierdzenie Hołdakowskiego wydaje się być na pograniczu własnego przeświadczenia o doskonałości oraz nieudolnej wymówki. Czas postawić pytanie: czy sondaże wyborcze są zlecane na zamówienie kogoś, przy czym ustalany jest pożądany wynik, jaki ma zostać osiągnięty?
Wiele także mówiło się ostatnio o podziale mediów. Bronisław Komorowski nazwał TVP (notabene w telewizji publicznej) "pisowskim gniazdem os". Co miałoby z tego wynikać? Mechanizm monitoringu w telewizji publicznej wykazał, że od 10 maja do 16 czerwca b.r. w programach TVP1, TVP, TVP Info oraz TVP Polonia najczęściej pokazywany był właśnie Bronisław Komorowski – w sumie 2024 razy (43 godziny, 9 minut i 37 sekund). Drugim najczęściej występującym kandydatem był Jarosław Kaczyński – 1151 razy (23 godziny, 19 minut i 15 sekund). Większość pretendentów na urząd prezydenta nie pokonała jednak granicy 3,5 godzin. Czy Komorowski ma w takiej sytuacji prawo do krytyki mediów publicznych? Z raportu przygotowanego przez Fundację Batorego wynika natomiast, że Grzegorz Napieralski prezentowany był w wybranych programach informacyjnych telewizji publicznej w okresie od 31.05 do 13.06.2010 pozytywnie (55%), Jarosław Kaczyński neutralnie (56%) a Bronisław Komorowski negatywnie (66%). Niestety nie jestem w stanie wyjaśnić, w jaki sposób zostały przeprowadzone te badania jakościowe, jakie kryteria zostały dobrane oraz co oznaczają te wartości procentowe.
Powracając jednak do badań ilościowych. Czy taka dysproporcja pomiędzy długością audycji o poszczególnych kandydatach świadczy o niesprawiedliwości w rywalizacji przedwyborczej?
Tylko badanie zlecone przez TVP, a wykonane przez TNS OBOP, potrafiło obronić się swoją wiarygodność. Jego wynik był najbliższy osiągniętego w wyborach. TNS OBOP sięgnął po metodę wymagającą większych nakładów pracy – wykorzystał exit poll (próba ok. 50 000 respondentów). Może należałoby w takiej sytuacji zwrócić się ku innym mediom, tym razem komercyjnym, i przyjrzeć się ich interesom wyborczym?
Po ogłoszeniu wyników wyborów ośrodki badania opinii na swoich stronach internetowych w różny sposób ustosunkowały się do zaistniałej sytuacji. TNS OBOP z chęcią powtarza informację, iż jego badania wypadły najlepiej ze wszystkich. Wyczerpująco komentuje wyniki swoich sondaży oraz rezultat wyborów. Stara się zdjąć z siebie odium krytyki, która spadła na wszystkie ośrodki badania opinii. Ma w ręku silny argument: najmniejszy błąd. Homo Homini wspomina lakonicznie o wynikach swoich sondaży, nie odważa się jednak ich porównywać z wyliczeniami komisji wyborczej. SMG/KRC nie wspomina na swojej stronie internetowej ani słowem o wyborach oraz przeprowadzanych sondażach.
Winę za niedokładność lub wręcz wprowadzenie w błąd Polaków może ponosić wybór metodologii sondażu.
SMG/KRC i Homo Homini postawiły na badania telefoniczne zamiast exit poll, które polegają na tym, że wyborcy po wyjściu z lokali wyborczych podają na kogo głosowali. Wybrane rozwiązanie kosztuje mniej, ale czy to wiarygodny powód lub wytłumaczenie dla faktu, że badania zostały przeprowadzone bez przemyślenia? Wydaje się, że w tym przypadku zaszkodziły one nieskazitelności demokracji, dlatego powinna się wywiązać poważna dyskusja na ten temat. Kto miałby ją zainicjować? Najsilniejsi kandydaci nie zrobią tego pewnie, ponieważ zagroziłoby to ich pozycji. Kto byłby więc na tyle odważny, aby powalczyć także o słabszych, aby zawalczyć o "sprawiedliwość wyborczą"?
Wojciech Hołdakowski reprezentujący ośrodek SMG/KRC tłumaczył w TVN24, że aż siedem procent ankietowanych odmówiło podania swojego głosu. SMG/KRC nie spodziewało się takiego wyniku i stąd mogą brać się pomyłki. - To nie jest tak, że myśmy aż tak przestrzelili - zaznaczył. Stwierdzenie Hołdakowskiego wydaje się być na pograniczu własnego przeświadczenia o doskonałości oraz nieudolnej wymówki. Czas postawić pytanie: czy sondaże wyborcze są zlecane na zamówienie kogoś, przy czym ustalany jest pożądany wynik, jaki ma zostać osiągnięty?
Wiele także mówiło się ostatnio o podziale mediów. Bronisław Komorowski nazwał TVP (notabene w telewizji publicznej) "pisowskim gniazdem os". Co miałoby z tego wynikać? Mechanizm monitoringu w telewizji publicznej wykazał, że od 10 maja do 16 czerwca b.r. w programach TVP1, TVP, TVP Info oraz TVP Polonia najczęściej pokazywany był właśnie Bronisław Komorowski – w sumie 2024 razy (43 godziny, 9 minut i 37 sekund). Drugim najczęściej występującym kandydatem był Jarosław Kaczyński – 1151 razy (23 godziny, 19 minut i 15 sekund). Większość pretendentów na urząd prezydenta nie pokonała jednak granicy 3,5 godzin. Czy Komorowski ma w takiej sytuacji prawo do krytyki mediów publicznych? Z raportu przygotowanego przez Fundację Batorego wynika natomiast, że Grzegorz Napieralski prezentowany był w wybranych programach informacyjnych telewizji publicznej w okresie od 31.05 do 13.06.2010 pozytywnie (55%), Jarosław Kaczyński neutralnie (56%) a Bronisław Komorowski negatywnie (66%). Niestety nie jestem w stanie wyjaśnić, w jaki sposób zostały przeprowadzone te badania jakościowe, jakie kryteria zostały dobrane oraz co oznaczają te wartości procentowe.
Powracając jednak do badań ilościowych. Czy taka dysproporcja pomiędzy długością audycji o poszczególnych kandydatach świadczy o niesprawiedliwości w rywalizacji przedwyborczej?
Tylko badanie zlecone przez TVP, a wykonane przez TNS OBOP, potrafiło obronić się swoją wiarygodność. Jego wynik był najbliższy osiągniętego w wyborach. TNS OBOP sięgnął po metodę wymagającą większych nakładów pracy – wykorzystał exit poll (próba ok. 50 000 respondentów). Może należałoby w takiej sytuacji zwrócić się ku innym mediom, tym razem komercyjnym, i przyjrzeć się ich interesom wyborczym?
Po ogłoszeniu wyników wyborów ośrodki badania opinii na swoich stronach internetowych w różny sposób ustosunkowały się do zaistniałej sytuacji. TNS OBOP z chęcią powtarza informację, iż jego badania wypadły najlepiej ze wszystkich. Wyczerpująco komentuje wyniki swoich sondaży oraz rezultat wyborów. Stara się zdjąć z siebie odium krytyki, która spadła na wszystkie ośrodki badania opinii. Ma w ręku silny argument: najmniejszy błąd. Homo Homini wspomina lakonicznie o wynikach swoich sondaży, nie odważa się jednak ich porównywać z wyliczeniami komisji wyborczej. SMG/KRC nie wspomina na swojej stronie internetowej ani słowem o wyborach oraz przeprowadzanych sondażach.
Odnośniki:
Wybory.gazeta.pl: Blamaże sondażowe pracowni Homo Homini i SMG/KRC. "Wynik nie jest satysfakcjonujący"
Fundacja Batorego: Monitoring mediów publicznych
n.d.
Reklama:
Wypróbuj e-tygodniki - 2 PLN taniej, nie zajmują miejsca, nie niszczą się !
Twój komentarz:
REKLAMA:
Opinie
Dlaczego News Telegraf ?
+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)
+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów
+ dziennik niezależny politycznie
+ weryfikacja informacji
+ monitorowanie błędów i stronniczości
+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)
Radziszewska nierzetelnie traktowana
Data dodania: wt., 10/05/2010 - 02:38Kijem w gniazdo pszczół
Data dodania: wt., 09/14/2010 - 19:28Walka o pamięć z pamięcią
Data dodania: pon., 08/30/2010 - 14:12Reklama:


');