Reklama:

Przeceny, wyprzedaże w sklepach

Wszystko po staremu...

I znowu im się udało. Komu? Polskim politykom. A co? Jak zwykle wszystko zepsuć i doprowadzić do jednej wielkiej narodowej kłótni. Ostatnie wypowiedzi polityków po wszystkich "stronach barykady" wskazują na to, że kłótliwość i brak hamulców leży w ich naturze.

Po 10 kwietnia przez chwilę wydawało mi się, że może taka tragedia tąpnie trochę postawą naszych rodzimych pieniaczy i ta nieliczna grupa rozsądnych polityków, która nie odwołuje się do retoryki agresji i gniewu, stanie się forpocztą dla nowej jakości w dyskusji publicznej w Polsce.

"Zmienił się" prezes Kaczyński, "zmienił się" Janusz Palikot. Także Stefan Niesiołowski powstrzymał się przed agresywnymi wypowiedziami. Niestety, stara maksyma, że błądzić jest rzeczą ludzką po raz kolejny boleśnie dała o sobie znać.

Kampania wyborcza przebiegała jeszcze bez większych kłopotów i kłótni.Członkowie PiS przyznawali, że Tusk jest mężem stanu, zniknęły gdzieś ciągłe docinki. Ale była to jedynie cisza przed burzą, której nadejście mogło zwiastować jedynie ciche grzmienie w postaci wypowiedzi Andrzeja Wajdy o wojnie domowej jaka ma miejsce w Polsce. Słowa ostre, a w pewnym sensie prorocze. Politycy, którzy na czas żałoby po tragedii i kampanii wyborczej dawali radę gryźć się w język, nie wytrzymali. Wojna na słowa rozgorzała ponownie i ze zdwojoną siłą.

Jej główni bohaterowie to, jak to już nie raz bywało, Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Janusz Palikot.

Zacznę od krótkiej oceny ostatnich działań tego ostatniego, ponieważ zaczął on zdaje się najwcześniej. Od dłuższego czasu na jego blogu pojawiają się notki dotyczące nowo powstałego "Ruchu Poparcia Janusza Palikota". Poseł i jego poplecznicy stawiają sobie za cel udowodnienie, że winę za katastrofę ponosi sam ś.p. Lech Kaczyński. 

Z pewnością poseł ma podstawy aby tak twierdzić. Ostatnie zapiski z czarnych skrzynek, oraz doświadczenie płynące z poprzednich lotów prezydenta, każe przypuszczać, że piloci mogli znajdować się pod presją. Ale język i ton w jakim przemawia Janusz Palikot sprawia, że trzeba postawić go w jednym szeregu z pieniaczami z innych ugrupowań. Nastał moment, w którym jego działania mogą przysporzyć PO nie lada kłopotów. W polityce, wstrzemięźliwość i dyplomatyczne działanie jest cnotą. A Palikotowi tego brakuje.

Do walki włączył się też Jarosław Kaczyński, człowiek któremu współczuję jako osobie, która utraciła swojego brata, ale której działania polityczne mierżą mnie niesłychanie.

Ostatnie wypowiedzi w których wyraźnie insynuował, że winę za katastrofę ponosi Donald Tusk wraz z ekipą rządzącą. To wypisz wymaluj język przechodnia, który w sławetnym filmie "Solidarni 2010" grzmiał, że "Tusk ma krew na rękach".

Podobnie zniesmaczają mnie wypowiedzi, że premier układał się z Rosjanami w celu osobnej wizyty w Katyniu, lub o celowym opóźnianiu podróży Jarosława, który leciał do Smoleńska aby zidentyfikować ciało brata. "Dawny Kaczyński" powrócił, a tygodnie milczenia jeszcze bardziej wyostrzyły jego język. Jad który płynie z jego słów, można by zbierać wiadrami i wypełnić nim basen o rozmiarach olimpijskich.

Tym samym rację mieli wszyscy ci którzy nie dali wiary w przemianę czołowego polityka PiS.

Ostatnim człowiekiem którego "popisy" chciałbym skomentować jest Antoni Macierewicz. PiS sięga po swojego starego "człowieka do zadań specjalnych" którego nazwałbym także "specjalistą od siania podziałów". Staje on na czele komisji która ma na celu wyjaśnienie okoliczności tragedii. W komisji zasiądą wyłącznie członkowie PiS, zaś Macierewicz przed kamerami mówi wprost o "zbrodni", którą ma rzekomo być katastrofa w Smoleńsku. Pytanie o obiektywność tej komisji pozostawiam czytelnikom.

Pozostaje jeszcze Joachim Brudziński który swoimi wypowiedziami o Donaldzie Tusku też dolał oliwy do ognia, pozostaje kwestia krzyża, który przed pałacem prezydenckim postawili harcerze, a który stał się kością niezgody. Przez kraj przetaczają się głosy - "usunąć!", "zostawić!". Kolejna dyskusja która nie wnosi nic poza destrukcją i zamętem.

Lewica patrzy i zaciera ręce, wierząc, że zbije swój kapitał na kłótniach podzielonej prawicy, ale aby do tego doszło musi pokonać niesnaski które trawią ją wewnątrz już od dłuższego czasu.

Czy tak trudno jest pozostawić śledztwo służbom to tego przeznaczonym i póki co, po prostu uznać, że był to wypadek, tragiczny, brzemienny w skutkach, ale jednak wypadek? Póki co jesteśmy świadkami, nie boję się używać tego słowa, żenującej walki kogutów, która niszczy i tak wątłą już kulturę polityczną w naszym kraju. I jak tu się dziwić, że zawód polityka, jest jednym z najmniej szanowanych w Polsce?

Ja już jestem zmęczony i wierzę, że nie ja jeden. Co za dużo to niezdrowo.

Autor: 
Tytus

Twój komentarz:

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.

Więcej informacji na temat formatowania


CAPTCHA
Sprawdzanie wiarygodności (jeśli obrazek nie jest wyświetlony poprawnie, spróbuj otworzyć stronę w innej przeglądarce, albo kliknij prawym przyciskiem myszy i odblokuj).
Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.
REKLAMA:

Opinie

Dlaczego News Telegraf ?

+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)

+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów

+ dziennik niezależny politycznie

+ weryfikacja informacji

+ monitorowanie błędów i stronniczości

+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)

Więcej >>

Radziszewska nierzetelnie traktowana

Flaga tęczowa

Wypowiedź Elżbiety Radziszewskiej ujawniająca orientację seksualną współuczestnika programu w TVN oraz wydarzenia, które owa wypowiedź za sobą pociągnęła, przysłoniły sam początek zamieszania wokół pani minister. Zamieszania obfitującego w medialne nieścisłości.

Kijem w gniazdo pszczół

Koran. Fot. [mcost]

Już dwie osoby poniosły śmierć w wyniku zamieszek, jakie wybuchły po ogłoszeniu przez pastora Terry'ego Jonesa spalenia Koranu. Kto jest winien ich śmierci? Jaką rolę w całej tej sprawie odgrywają media i jak ich działania mogą służyć eskalacji nienawiści?

Walka o pamięć z pamięcią

Zginął prezydent Polski, Lech Kaczyński.

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli" - to słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego sprzed ponad 80 lat. Jakże jednak są aktualne dla dzisiejszej sytuacji i jakże jest to przykre.

Reklama: