Wygrani i przegrani Mundialu
Data dodania: pon., 07/12/2010 - 00:50Skojarzone terminy:
Dobiegł końca XIX Mundial. Czeka nas czas podsumowań - kto jest jego zwycięzcą, kto zawiódł, kto zaskoczył. Największym wygranym są oczywiście Hiszpanie, ale nie brakuje tych, którzy również zyskali.
Kogo można wyróżnić spośród grających na Mundialu? Kto zaskoczył pozytywnie, bądź spełnił pokładane w nim oczekiwania?
Drużynowo:
Hiszpania potwierdziła swoją wielkość - to obecnie kadrowo najmocniejsza drużyna świata, właściwie nieposiadająca słabych punktów w ustawieniu. Nie zachwycili grą, zabrakło efektowności, ale gracze z Półwyspu Iberyjskiego postawili na efektywność i nie zawiedli.
Spośród drużyn na pewno na wielkie brawa zasłużyli piłkarze Urugwaju, którzy osiągnęli największy sukces od 60 lat. Największa w tym zasługa Diego Forlana, który jest liderem "Celestes" i jednym z najlepszych strzelców całych Mistrzostw. Urugwaj był "czarnym koniem" imprezy.
Należy wyróżnić Holendrów i Niemców, którzy doszli tak daleko (odpowiednio 2. i 3. miejsce), nie posiadając wcale wielu graczy wybitnych. O ile Holandia atak ma fantastyczny, o tyle obrona pozostawia wiele do życzenia (na myśl przychodzi podobnie skonstruowany Bayern Monachium, również przegrany w finale Ligi Mistrzów). Z kolei Niemcy również nie składają się z gwiazd triumfujących na europejskich boiskach, raczej w większości z piłkarzy klasy średniej (poza Lahmem, Klose i Schweinsteigerem oraz objawieniami – Muellerem, czy Oezilem). Mimo to obie ekipy pokazały kawał dobrego futbolu i obu zabrakło niewiele, by pokonać Hiszpanów.
Zaskoczyli piłkarze z Korei Południowej i Japonii, którzy wyszli z grupy po raz pierwszy na Mundialu nierozgrywanym na ich terenie. Zabrakło ogrania po wejściu do fazy pucharowej, ale to i tak dobry występ Azjatów.
Wielkie brawa należą się również Słowakom, którzy, grając słabo, w najważniejszym meczu pokonali odchodzących Mistrzów Świata i tym samym wyeliminowali Włochów z turnieju. Dwa pierwsze mecze zagrali kiepsko, ale doszli do 1/8 turnieju (co nie udało się nam 4 i 8 lat temu).
Jednym z większych sukcesów może się cieszyć ekipa Ghany, która stała się trzecią afrykańską drużyną po Kamerunie i Senegalu, która doszła do ćwierćfinału. Tylko pech, a może brak zimnych nerwów, przeszkodziły Ghańczykom w awansie do najlepszej czwórki. Należy jednak podkreślić, że osiągnęli swój największy sukces bez lidera, najlepszego piłkarza Afryki, Michaela Essiena.
Indywidualnie:
Diego Forlan - kapitan "Urusów", któremu w największej mierze zawdzięczają miejsce na Mundialu. Strzelec kilku pięknych bramek udowodnił, że jest jednym z najwartościowszych graczy na świecie wyrastającym ponad średniaka Atletico Madryt.
Andres Iniesta - wśród wyjątkowo topornie grających Hiszpanów piłkarz wyróżniający się bajeczną techniką. I to on dał jej upragniony pierwszy tytuł Mistrzów Świata.
Vincent Enyeama - bramkarz Nigerii uratował swoją drużynę przed totalną kompromitacją. Mimo że "Superorły" przegrały wszystkie mecze, golkiper Hapoelu Tel Awiw udowodnił swój bramkarski kunszt, zwłaszcza w meczu z Argentyną. Co by było, gdyby Sami Kaita nie dostał czerwonej kartki w meczu z Grecją...?
Thomas Mueller - najlepszy młody piłkarz turnieju. Piłkarz, który niedawno kopał piłkę z amatorami, doszedł z Bayernem Monachium do finału Ligi Mistrzów. Na Mundialu był jedną z największych gwiazd niemieckiej ekipy. Główny kandydat do Złotego Buta - 5 goli i 3 asysty w 6 meczach.
Bastian Schweinsteiger - nowy lider niemieckiej drużyny, który w boiskowym rządzeniu godnie zastąpił Michaela Ballacka. W rozbijaniu akcji, zastawianiu się, rozgrywaniu piłki osiągnął klasę światową.
Asamoah Gyan - według statystyk najaktywniejszy piłkarz Mundialu. Szkoda przestrzelonej jedenastki ze 120 minuty ćwierćfinału z Urugwajem, kiedy mógł dać Afryce pierwszy półfinał, ale Gyan i tak pokazał się z fantastycznej strony na tym turnieju.
Keisuke Honda - jedno z objawień turnieju. Piłkarz CSKA Moskwa wyróżniał się spośród całej drużyny i z pewnością już czeka na oferty z lepszych klubów.
Robert Vittek - najlepszy strzelec Słowacji, piłkarz, bez którego nasi południowi sąsiedzi nie wyszliby z grupy. To głównie dzięki niemu outsider z Europy Środkowo-Wschodniej pokonał Mistrzów Świata.
Mesut Oezil - zastąpił Michaela Ballacka w rozgrywaniu piłki w reprezentacji Niemiec i nie wiadomo teraz, czy pozwoli zabrać sobie to miejsce. Fantastyczna szybkość i rozumienie gry młodego rozgrywającego (jeszcze!) Werderu Brema
Anthony Annan - jeden z najlepszych defensywnych pomocników turnieju, jeden ze współautorów wielkiego sukcesu Ghany (a jak pominąć Andre Ayewa i Kevin-Prince Boatenga?)
Jorge Fucile - współautor sukcesu Urugwaju, bodaj jeden z najlepszych obrońców turnieju. Występ z Niemcami, mimo porażki, fenomenalny.
Kto najbardziej zawiódł na turnieju?
Drużynowo:
Sędziowie - nieuznana bramka dla Anglii w meczu z Niemcami, uznany gol ze spalonego w meczu Argentyny z Meksykiem, dwie nieuznane prawidłowo strzelone bramki reprezentacji USA w meczach ze Słowenią i z Algierią, nieodgwizdywane spalone, bądź odgwizdywane wtedy, kiedy ich nie było... ogólnie rzecz biorąc sędziowanie na niskim poziomie. Dobrym podsumowaniem był mecz finałowy sędziowany przez Howarda Webba, uznawanego obecnie za najlepszego arbitra. Dużo żółtych kartek, brak panowania nad sytuacją i parę wątpliwych decyzji. Już cały świat woła do FIFA o video powtórki dla sędziów.
Francja - zamiast grać, kłócili się - z trenerem Raymondem Domenechiem, z rozgrywającym Yoanem Gourcuffem, z tymi, którzy chcieli grać. Jednym słowem - żenada.
Argentyna (jako kraj) - tylko oni nie wiedzieli, że Diego Maradona trenerem jest kiepskim. Przekonało ich o tym dopiero zmarnowanie fantastycznego potencjału ofensywnego (Messi, Tevez, Higuain, di Maria, Milito, Kun Aguero) przez tragicznie grającą defensywę - ale obrońcy nie byli winni sami sobie, winny stał ponad nimi...
Anglia - żenująco grający Terry, niewiele lepiej grający Upson, Gerrard i Lampard, rozczarowujący Rooney, statyczny Heskey. „Synowie Albionu” po prostu na tym turnieju nie istnieli, ale biorąc pod uwagę fantastycznie przez nich zagrane eliminacje, to chyba wina złego przygotowania i przemęczenia sezonem.
Włochy - mieszanka starych, zmęczonych gwiazd i piłkarzy klasy średniej nie mogła zawojować RPA. Grający kilkadziesiąt minut ostatniego meczu Andrea Pirlo robił wielką różnicę, ale nie pomógł kolegom. Kreatywni Totti, Cassano i Ballotelli zostali w domu - czyżby błąd Marcello Lippiego?
Afryka - poza Ghaną, która doszła do ćwierćfinału i Wybrzeżem Kości Słoniowej, które drugi turniej z rzędu trafiło na grupę śmierci, fatalny występ na pierwszym turnieju na własnym kontynencie. Zawiodły mocne Nigeria i Kamerun, słabej Algierii brakowało ataku, a RPA nie wykorzystało szansy wyjścia z dość łatwej grupy i jako pierwszy gospodarz odpadły tak szybko.
Brazylia - 4 mecze zagrali używając połowy mocy. Wytężyli się trochę bardziej w ćwierćfinale z Holandią i wygrywali 1:0. Potem zagrali najtragiczniejsze 45 minut od niepamiętnych czasów i w brzydkim stylu pożegnali się z turniejem.
Indywidualnie:
Patrice Evra - nie był kapitanem z wyboru, ale powinien zachowywać się tak, jak przystało na lidera zespołu. Ranga go przerosła (chociaż ranga reprezentacyjnych barw przerosła chyba wszystkich Francuzów).
Nicholas Anelka - świetny sezon w Chelsea. Kiepskie 2 mecze na Mundialu zakończone popisem beznadziejnego chamstwa. Francja debatuje nad tym, kto zachował się gorzej z reprezentantów.
Cristiano Ronaldo - najdroższy piłkarz świata nie istniał. Nie dał właściwie nic swojej drużynie. Portugalczycy poradziliby sobie bez swojego teoretycznie najlepszego piłkarza.
Leo Messi - nie strzelił gola, choć wciąż szarpał osaczony przez trzech lub czterech rywali, ale jednak to nie był ten Messi...
Wayne Rooney - miał pecha, że nie strzelił bramki, kilka razy był blisko. Jednak nie był sobą, jak wszyscy Anglicy. Miał być gwiazdą turnieju, był chyba największym rozczarowaniem.
Robin van Persie - jeden z najbardziej statycznych piłkarzy turnieju. Doszedł aż do finału, a właściwie przeszedł niezauważony. Holendrzy dali radę bez niego – mimo że był jedynym napastnikiem, gole strzelali pomocnicy.
Powyższe subiektywne podsumowanie miało na celu wyróżnienie tych, którzy "rzucali się w oczy" albo imponując, albo żenując oglądających. Z pewnością część z nich to nie królowie statystyk, a część aktywnych kopaczy została pominięta. Starałem się w większości wyróżniać pozytywnie piłkarzy mniej znanych, którzy tym turniejem dali sobie wiele szans na transfer do lepszego klubu. Z kolei rozczarowania stanowią głównie medialni faworyci, którzy powinni reprezentować wyższy poziom niż pokazali, do czego obliguje ich to, co do tej pory osiągnęli.
Drużynowo:
Hiszpania potwierdziła swoją wielkość - to obecnie kadrowo najmocniejsza drużyna świata, właściwie nieposiadająca słabych punktów w ustawieniu. Nie zachwycili grą, zabrakło efektowności, ale gracze z Półwyspu Iberyjskiego postawili na efektywność i nie zawiedli.
Spośród drużyn na pewno na wielkie brawa zasłużyli piłkarze Urugwaju, którzy osiągnęli największy sukces od 60 lat. Największa w tym zasługa Diego Forlana, który jest liderem "Celestes" i jednym z najlepszych strzelców całych Mistrzostw. Urugwaj był "czarnym koniem" imprezy.
Należy wyróżnić Holendrów i Niemców, którzy doszli tak daleko (odpowiednio 2. i 3. miejsce), nie posiadając wcale wielu graczy wybitnych. O ile Holandia atak ma fantastyczny, o tyle obrona pozostawia wiele do życzenia (na myśl przychodzi podobnie skonstruowany Bayern Monachium, również przegrany w finale Ligi Mistrzów). Z kolei Niemcy również nie składają się z gwiazd triumfujących na europejskich boiskach, raczej w większości z piłkarzy klasy średniej (poza Lahmem, Klose i Schweinsteigerem oraz objawieniami – Muellerem, czy Oezilem). Mimo to obie ekipy pokazały kawał dobrego futbolu i obu zabrakło niewiele, by pokonać Hiszpanów.
Zaskoczyli piłkarze z Korei Południowej i Japonii, którzy wyszli z grupy po raz pierwszy na Mundialu nierozgrywanym na ich terenie. Zabrakło ogrania po wejściu do fazy pucharowej, ale to i tak dobry występ Azjatów.
Wielkie brawa należą się również Słowakom, którzy, grając słabo, w najważniejszym meczu pokonali odchodzących Mistrzów Świata i tym samym wyeliminowali Włochów z turnieju. Dwa pierwsze mecze zagrali kiepsko, ale doszli do 1/8 turnieju (co nie udało się nam 4 i 8 lat temu).
Jednym z większych sukcesów może się cieszyć ekipa Ghany, która stała się trzecią afrykańską drużyną po Kamerunie i Senegalu, która doszła do ćwierćfinału. Tylko pech, a może brak zimnych nerwów, przeszkodziły Ghańczykom w awansie do najlepszej czwórki. Należy jednak podkreślić, że osiągnęli swój największy sukces bez lidera, najlepszego piłkarza Afryki, Michaela Essiena.
Indywidualnie:
Diego Forlan - kapitan "Urusów", któremu w największej mierze zawdzięczają miejsce na Mundialu. Strzelec kilku pięknych bramek udowodnił, że jest jednym z najwartościowszych graczy na świecie wyrastającym ponad średniaka Atletico Madryt.
Andres Iniesta - wśród wyjątkowo topornie grających Hiszpanów piłkarz wyróżniający się bajeczną techniką. I to on dał jej upragniony pierwszy tytuł Mistrzów Świata.
Vincent Enyeama - bramkarz Nigerii uratował swoją drużynę przed totalną kompromitacją. Mimo że "Superorły" przegrały wszystkie mecze, golkiper Hapoelu Tel Awiw udowodnił swój bramkarski kunszt, zwłaszcza w meczu z Argentyną. Co by było, gdyby Sami Kaita nie dostał czerwonej kartki w meczu z Grecją...?
Thomas Mueller - najlepszy młody piłkarz turnieju. Piłkarz, który niedawno kopał piłkę z amatorami, doszedł z Bayernem Monachium do finału Ligi Mistrzów. Na Mundialu był jedną z największych gwiazd niemieckiej ekipy. Główny kandydat do Złotego Buta - 5 goli i 3 asysty w 6 meczach.
Bastian Schweinsteiger - nowy lider niemieckiej drużyny, który w boiskowym rządzeniu godnie zastąpił Michaela Ballacka. W rozbijaniu akcji, zastawianiu się, rozgrywaniu piłki osiągnął klasę światową.
Asamoah Gyan - według statystyk najaktywniejszy piłkarz Mundialu. Szkoda przestrzelonej jedenastki ze 120 minuty ćwierćfinału z Urugwajem, kiedy mógł dać Afryce pierwszy półfinał, ale Gyan i tak pokazał się z fantastycznej strony na tym turnieju.
Keisuke Honda - jedno z objawień turnieju. Piłkarz CSKA Moskwa wyróżniał się spośród całej drużyny i z pewnością już czeka na oferty z lepszych klubów.
Robert Vittek - najlepszy strzelec Słowacji, piłkarz, bez którego nasi południowi sąsiedzi nie wyszliby z grupy. To głównie dzięki niemu outsider z Europy Środkowo-Wschodniej pokonał Mistrzów Świata.
Mesut Oezil - zastąpił Michaela Ballacka w rozgrywaniu piłki w reprezentacji Niemiec i nie wiadomo teraz, czy pozwoli zabrać sobie to miejsce. Fantastyczna szybkość i rozumienie gry młodego rozgrywającego (jeszcze!) Werderu Brema
Anthony Annan - jeden z najlepszych defensywnych pomocników turnieju, jeden ze współautorów wielkiego sukcesu Ghany (a jak pominąć Andre Ayewa i Kevin-Prince Boatenga?)
Jorge Fucile - współautor sukcesu Urugwaju, bodaj jeden z najlepszych obrońców turnieju. Występ z Niemcami, mimo porażki, fenomenalny.
Kto najbardziej zawiódł na turnieju?
Drużynowo:
Sędziowie - nieuznana bramka dla Anglii w meczu z Niemcami, uznany gol ze spalonego w meczu Argentyny z Meksykiem, dwie nieuznane prawidłowo strzelone bramki reprezentacji USA w meczach ze Słowenią i z Algierią, nieodgwizdywane spalone, bądź odgwizdywane wtedy, kiedy ich nie było... ogólnie rzecz biorąc sędziowanie na niskim poziomie. Dobrym podsumowaniem był mecz finałowy sędziowany przez Howarda Webba, uznawanego obecnie za najlepszego arbitra. Dużo żółtych kartek, brak panowania nad sytuacją i parę wątpliwych decyzji. Już cały świat woła do FIFA o video powtórki dla sędziów.
Francja - zamiast grać, kłócili się - z trenerem Raymondem Domenechiem, z rozgrywającym Yoanem Gourcuffem, z tymi, którzy chcieli grać. Jednym słowem - żenada.
Argentyna (jako kraj) - tylko oni nie wiedzieli, że Diego Maradona trenerem jest kiepskim. Przekonało ich o tym dopiero zmarnowanie fantastycznego potencjału ofensywnego (Messi, Tevez, Higuain, di Maria, Milito, Kun Aguero) przez tragicznie grającą defensywę - ale obrońcy nie byli winni sami sobie, winny stał ponad nimi...
Anglia - żenująco grający Terry, niewiele lepiej grający Upson, Gerrard i Lampard, rozczarowujący Rooney, statyczny Heskey. „Synowie Albionu” po prostu na tym turnieju nie istnieli, ale biorąc pod uwagę fantastycznie przez nich zagrane eliminacje, to chyba wina złego przygotowania i przemęczenia sezonem.
Włochy - mieszanka starych, zmęczonych gwiazd i piłkarzy klasy średniej nie mogła zawojować RPA. Grający kilkadziesiąt minut ostatniego meczu Andrea Pirlo robił wielką różnicę, ale nie pomógł kolegom. Kreatywni Totti, Cassano i Ballotelli zostali w domu - czyżby błąd Marcello Lippiego?
Afryka - poza Ghaną, która doszła do ćwierćfinału i Wybrzeżem Kości Słoniowej, które drugi turniej z rzędu trafiło na grupę śmierci, fatalny występ na pierwszym turnieju na własnym kontynencie. Zawiodły mocne Nigeria i Kamerun, słabej Algierii brakowało ataku, a RPA nie wykorzystało szansy wyjścia z dość łatwej grupy i jako pierwszy gospodarz odpadły tak szybko.
Brazylia - 4 mecze zagrali używając połowy mocy. Wytężyli się trochę bardziej w ćwierćfinale z Holandią i wygrywali 1:0. Potem zagrali najtragiczniejsze 45 minut od niepamiętnych czasów i w brzydkim stylu pożegnali się z turniejem.
Indywidualnie:
Patrice Evra - nie był kapitanem z wyboru, ale powinien zachowywać się tak, jak przystało na lidera zespołu. Ranga go przerosła (chociaż ranga reprezentacyjnych barw przerosła chyba wszystkich Francuzów).
Nicholas Anelka - świetny sezon w Chelsea. Kiepskie 2 mecze na Mundialu zakończone popisem beznadziejnego chamstwa. Francja debatuje nad tym, kto zachował się gorzej z reprezentantów.
Cristiano Ronaldo - najdroższy piłkarz świata nie istniał. Nie dał właściwie nic swojej drużynie. Portugalczycy poradziliby sobie bez swojego teoretycznie najlepszego piłkarza.
Leo Messi - nie strzelił gola, choć wciąż szarpał osaczony przez trzech lub czterech rywali, ale jednak to nie był ten Messi...
Wayne Rooney - miał pecha, że nie strzelił bramki, kilka razy był blisko. Jednak nie był sobą, jak wszyscy Anglicy. Miał być gwiazdą turnieju, był chyba największym rozczarowaniem.
Robin van Persie - jeden z najbardziej statycznych piłkarzy turnieju. Doszedł aż do finału, a właściwie przeszedł niezauważony. Holendrzy dali radę bez niego – mimo że był jedynym napastnikiem, gole strzelali pomocnicy.
Powyższe subiektywne podsumowanie miało na celu wyróżnienie tych, którzy "rzucali się w oczy" albo imponując, albo żenując oglądających. Z pewnością część z nich to nie królowie statystyk, a część aktywnych kopaczy została pominięta. Starałem się w większości wyróżniać pozytywnie piłkarzy mniej znanych, którzy tym turniejem dali sobie wiele szans na transfer do lepszego klubu. Z kolei rozczarowania stanowią głównie medialni faworyci, którzy powinni reprezentować wyższy poziom niż pokazali, do czego obliguje ich to, co do tej pory osiągnęli.
Reklama:
Wypróbuj e-tygodniki - 2 PLN taniej, nie zajmują miejsca, nie niszczą się !
Twój komentarz:
REKLAMA:
Sport
Dlaczego News Telegraf ?
+ przegląd markowych źródeł (Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Wyborcza...)
+ wybór najważniejszych i najciekawszych tematów
+ dziennik niezależny politycznie
+ weryfikacja informacji
+ monitorowanie błędów i stronniczości
+ tylko przyjazne reklamy (nieutrudniające czytania)
Kolejna kolejka eliminacji do Euro 2012 za nami
Data dodania: ndz., 10/10/2010 - 14:23Caroline Wozniacki liderką światowego rankingu
Data dodania: czw., 10/07/2010 - 19:15Paulo Bento nowym trenerem reprezentacji Portugalii
Data dodania: pon., 09/27/2010 - 17:29Reklama:


');